Tag Archives: Tajski

mały wężyk, mała rybka.

Z moich planów, żeby co tydzień pisać coś na YK, na razie nic nie wychodzi. Podejrzewam, że globalna średnia nawet się zgadza, ale są okresy, jak teraz, gdy tygodniami nie dzieje się nic – ostatni raz napisałem coś na początku kwietnia.

Ale nic na siłę. I nic straconego. Wszystko wskazuje na to, że już za kilka tygodni polecę na pracujące wakacje (tak, tak, słowo staje się ciałem i Miro ma szansę stać się 100% digital nomad) na tajską prowincję i będę być może miał inspirację do częstszego pisania.

Continue reading

the Great Gawd Budd.

Wróciłem do w miarę regularnej nauki tajskiego. Czytam czytanki, ćwiczę litery, piszę (na komputerze, więc to się nie do końca liczy) różne słówka. Co prawda na razie głównie wpisuje je do słownika, starając się rozszyfrować różne zwroty z tekstów. Ma to aspekt bardziej rozrywkowy niż edukacyjny chyba, ale jakieś szczątkowe informacje zostają mi w głowie.

I dzisiaj doznałem małego olśnienia.

Continue reading

Nowy towarzysz; uroki nauki tajskiego.

Rano kolejna wizyta na bazarze Phra Khanong, gdzie ostatnio bywam niemal codziennie. Skuter otwiera zupełnie nowe możliwości w mieście takim jak Bangkok (na przykład pozwala właśnie na codzienne wizyty na bazarach). Oczywiście boli mnie fakt, że jest to pojazd spalinowy – miałbym o wiele czystsze (pun not intended) sumienie, gdyby był elektryczny (i ładowany energią odnawialną).

Continue reading

Tajski.

Coraz częściej stwierdzam, że brakuje mi umiejętności czytania tajskiego alfabetu. Ostatnio kilkukrotnie, w kryzysowej (relatywnie) sytuacji, nie byłem w stanie przeczytać kilku kluczowych znaków (tablicy na nadjeżdżającym autobusie, ceny, nazwy czegoś na bazarze etc.) Wzbudziło to we mnie zrozumiałą irytację i intelektualną frustrację.

Continue reading