Gdyby nie to, że jestem jesiennie rozleniwiony, napisałbym nieco więcej. A tak wspomnę tylko o jednym filmie, nowym obrazie Midiego Z, 14 jabłek. Birma to fascynujący kraj, a Midi Z ma niesamowity talent do statycznego, minimalistycznego reportażu, który pokazuje go od strony zupełnie nie znanej na świecie (np. życia górników w dzikich kopalniach jadeitu, czy birmańskich emigrantów pracujących na czarno w Tajlandii).
Zasadniczo polecam z całego serca: piecsmakow.pl.
[edit] No i po festiwalu. Obejrzałem 13 filmów – z zaplanowanych 16 – co jest wynikiem bardzo dobrym. W tym roku nieco przeszkadzała mi nadpodaż animacji, których nie trawię. Nie wiem, z czego to wynika, ale w pewnym momencie (gdzieś w okolicach 21-23 roku życia), całkowicie straciłem ciekawość do gier komputerowych (wyłączając sudoku i skrabla), komiksów i animacji. W tym roku na festiwalu było chyba z dziewięć pełnometrażowych filmów animowanych, które zupełnie niepotrzebnie zabierały miejsce nieanimowanym produkcjom. Na przyszłość powinny być pokazywane w osobnych blokach, bo ciężko sobie układać plan oglądania wokół nich.Poza tym obejrzałem z pięć inspirowanych festiwalem filmów z torentów i jeden na vod.pl. Ogólnie, bilans tych 8 dni to jakieś 20 filmów.
Co najbardziej zostało mi w pamięci?
- “14 jabłek” Midiego Z,
- “Mord” Shinya Tsukamoto,
- “Krew wilków” Kazuya Shiraishi (nota bene, uwielbiam filmy Yakuza, gdyby nie to, że nie cierpię tatuaży, już dawno miałbym na plecach klasycznego japońskiego smoka),
- “Song Lang” Leon Quang Le,
- “Rok 1987” Jang Joon-hwan.
Z tajskich filmów obejrzałem tylko jeden – “Samui Song” – i było zdecydowanie marne kino.
W tym roku kupiłem karnet i to była dobra decyzja – wchodziłem gdzie chciałem i kiedy chciałem. Powinno być coś jak fast track dla posiadaczy karnetów – i.e. wejście bez kolejki. I drzwi powinny być zamykane w chwili rozpoczęcia seansu, bo towarzystwo, które się schodzi na seans kwadrans po rozpoczęciu to dramatyczna żenada. Ale moje miasto słojem stoi, więc ciężko oczekiwać znajomości podstawowych zasad dobrego wychowania i szeroko pojętej kultury osobistej.
Byłem też na warsztatach z Panią Onigiri, gdzie nauczyłem się lepić japońskie ryżowe kanapki. Super patent dla osób, które, jak ja, muszą eliminować z diety gluten.
Żałuję tylko, że nie będę w stanie ogarnąć koncertów z cyklu Radio Asia. Ale będę w tym czasie w Azji, co mnie częściowo usprawiedliwia.


Pingback: z kącika kinomana. | Yak Kharka