Skusiłem się na bilet I klasy w lokalnym pociągu o uroczej nazwie – Paharika Express. Powiem wprost – nie jest to Orient Express. Do tego nie wiedzieć czemu dostałem kuszetkę, mimo że pociąg jedzie w ciągu dnia. Mamy już godzinę opóźnienia, a to dopiero pierwsze dwie z ośmiu godzin podróży. :-)
Za to przedział jest trzyosobowy i mam masę miejsca dla siebie, co w Bangladeszu jest wyjątkiem, nie regułą.
