Do Rajshahi.

Dzisiaj kończę trzeci tydzień podróży. Czas na dzień lenistwa, nicnierobienia, biernej kontestacji wszelkich aktywności podróżnych i pozapodróżnych, świadomie indukowanego marazmu, a może nawet relaksu – o ile to możliwe w BD.

Niespiesznie przejadę tylko do Rajshahi.

Wypiłbym piwo (a jeszcze lepiej trzy), ale czujne oczy imamów nie zamykają się nigdy i tego typu pożałowania godne rozrywki są out of the question!

Leave a Reply