Święta w Chocho.

Święta w Dolinie Chochołowskiej. Wyrwanie się z pogrążonej w dusznym, konsumerycznym szale Warszawy i tłumów kipiących bożonarodzeniową frustracją było jedną z trzech najlepszych decyzji, jakie podjąłem w tym roku. Czas zadumy dotknął mnie raz tylko, pod postacią pijanych górali wracających z pasterki w kapliczce na Polanie Chochołowskiej – darli się akurat pod moim schroniskowym oknem. Ale jestem pełen wyrozumienia – wszak w ten szczególny dzień ciężko zadumać się na trzeźwo.

Pogoda nie sprzyjała fotografii, dopiero na dzień przed wyjazdem udało mi się zrobić kilka, dosyć przeciętnych, zdjęć.

Leave a Reply