Tury w Chocho – Kończysty Wierch.

Niezwykle udany dzień – piękna tura na Kończysty Wierch przez Dolinę Jarząbczą, Trzydniowiański Wierch i Czubik. Zjazd, nieoczekiwanie, prawie tą samą trasą.

Pogoda, zgodnie z zapowiedziami, była idealna. Mocne słońce, zero chmur i praktycznie żadnego wiatru. Po dziesięciu minutach podejścia Dol. Jarząbczą, rozbieram się do t-shirta i tak już wejdę na Kończysty Wierch.

Śnieg mokry i rozmokły, czego można się było spodziewać po takiej ilości słońca, nieco twardszy robi się dopiero na grani Trzydniowiańskiego Wierchu. Podejście na Trzydniowiański jednym z wyoblonych żeber, opadających do Dol. Jarząbczej.

Potem szybkie podejście na Czubik, krótki zjazd i nieco dłuższe podejście na Kończysty. Tu bardzo miła niespodzianka, bo w Zadniej Raczkowej Dolinie pasie się kilkanaście kozic, pracowicie wgryzających się w wytopione słońcem pola trawek. Są na tyle daleko, że moje obiektywy – 50mm, a tym bardziej 24mm – nie mają szans ich złapać. Może uda się coś zobaczyć na dużym cropie po wywołaniu z RAWa.

Na południowym wschodzie kusi Starorobociański Wierch – strasznie mnie tam ciągnie, ale decyduję się oszczędzać siły. Będę w Tatrach najpewniej do końca marca, a w samych Zachodnich jeszcze trzy dni turów przede mną.

Przepinam wiązania i buty, ruszam w dół. Kolejny piękny, dosyć stromy, zjazd, jednym ciągiem docieram aż pod Trzydniowiański, trawersując Czubik od strony Dol. Jarząbczej. Trawers znosi mnie nieco za bardzo w dół i ostatecznie rezygnuję z podejścia na Trzydniowiański i powrotu Kulawcem i Krowińcem.

Zjeżdżam do górnej części Jarząbczej, dalej początkowo szlakiem, ale potem szcześliwie trafiam na stary ślad, który wyprowadza mnie na zachodni brzeg Jarząbczego Potoku. Tą drogą docieram na dno doliny. Śnieg jest maksymalnie rozmiękły, zjazd więc jest z tych wolnych, ale doświadczenia z górnych partii rekompensują wszystko.

Kilka zdjęć:

Leave a Reply