Walkers High Route Zermatt-Chamonix, cz. I.

Matterhorn - w drodze na przełęcz Flugwe.

Matterhorn – w drodze na przełęcz Flugwe.

Po kilku tygodniach w nowej ojczyźnie ;-) udało mi się ogarnąć na tyle, żeby rozpocząć serię regularnych, inshallah, wyjazdów w Alpy. Wstępny pomysł na pierwsze kilka wyjazdów to przejście (na raty) tzw. Haute Route z Zermatt do Chamonix, ale ze względu na pewne braki w wyśnieżeniu, na razie piechotą, a nie na nartach.

Początek zachęcający – dwa dni idealnej pogody, w sumie ok. 5000m przewyższenia, stada kozic i świstaków, oraz bardzo mało ludzi. Do tego omijanie niedogodności w rodzaju dziurawych mostów linowych i zamkniętych szlaków. Miły spacer z plecakiem, choć górskich wyzwań brakowało. Wkrótce galeria i mała relacja. Na razie przesłodzony landszaft.

A w temacie spacerów z plecakiem – wracając z gór czytałem w pociągu relację z podróży Ibn Battuty. A właściwie relację ze współczesnej podróży śladami Ibn Battuty, bogato ilustrowaną cytatami z oryginału. I nie mogłem w lepszym momencie trafić na poniższy fragment (IB opisuje tu swoje wrażenia z obserwacji Włochów odwiedzających Kair w XIV w.):

Most of them also carry on their backs saddle bags, both small and large, in the manner of pack-animals. In these, they carry their travelling-provisions. It is a most undignified sight.

— Tim Mackintosh-Smith, Travels with a Tangerine.

Leave a Reply