Jako że czasu na czytanie mi teraz nie brakuje, wziąłem się za “Siddhartha’s Brain: Unlocking the Ancient Science of Enlightenment” Jamesa Kingslanda. Książka, obok między innymi “The Quantum and the Lotus”, czy “The Tao of Physics”, prezentuje naukową analizę szeroko pojętych nauk buddyjskich.
W tym przypadku analizę przemian, jakie w naszych mózgach powoduje regularna praktyka medytacyjna. Praktyka nieobciążona doktryną, niezależnie od tego, czy będzie to praktyka Zen, praktyka Theravady, czy jedno z popularnych ostatnimi czasy podejść mindfulness (tak, mi też źle się kojarzy to słowo, ze względu na hype, jakie je otacza), efekty będą zbliżone. U podstaw leżą te same założenia. Autor cytuje nawet średniowiecznych mnichów, kabalistów żydowskich oraz sufickiego mistyka Al Ghazalego, którzy stosowali zbliżone do staroindyjskich techniki.
Efekty tej praktyki są analizowane w oparciu o wyniki, między innymi, rezonansu magnetycznego i zdobyczy współczesnej neurologii. Opisany jest ich wpływ na leczenie depresji i zaburzeń nastroju w ogóle, uzależnień, chronicznego bólu, czy po prostu na poprawę jakości życia in general.
Jest też nieco o życiu samego Buddy, o podstawowych naukach (cztery szlachetne prawdy, ścieżka ośmiu aspektów, brak “ja” – anatta) i wszystko napisane językiem, który nie spowoduje, że zaczniemy podpalać klasztory z bezsilnej frustracji (niektóre tłumaczenia tekstów kanonu palijskiego, są bardzo… hermetyczne). Nie jest też tak naukowa, jak dwie pozostałe pozycje wspomniane w pierwszym akapicie.
Fragment można przeczytać na stronie wydawcy. Dobra rzecz.
