Uspokojenie.

No dobrze, it’s official. Rozleniwia mnie to miejsce – ledwie trzy tygodnie, a tempo życia spadło mi o jakieś 2/3.

Zazen, książka, plaża, rower, trochę gotowania, wizyta na targu, ptaki, cykady… Najbardziej emocjonujące zdarzenie ostatnich dni to wizyta dwóch rudych kotów, które zaskoczyły mnie na werandzie późną nocą. Nawet nie chce mi się uprawiać zwyczajowej podróżnej grafomanii.

W sumie, po pierwszym szoku, jest to miłe uczucie, ale czasem jeszcze mózg budzi się i spanikowany rozgląda za zwyczajowym natłokiem impulsów.

ॐ.

Leave a Reply