Good Morning Vietnam.

Muszę przyznać, że totalnie uwielbiam Wietnam. Może nieco za wcześnie na tak daleko idące uogólnienia, ale Ho Chi Minh City jest wspaniałe. Ma tę trudną do opisania i podrobienia atmoferę, którą widać czasem na filmach z Hong Kongu, Tajwanu, czy niektórych chińskich miast (może tylko nie tych zbudowanych gdzieś w środku pustkowia w ciągu ostatnich 10 lat). To jest ta atmosfera, którą ma – ale bardziej skansenowo – Georgetown, taka orientalna egzotyka, z którą nie jestem jeszcze oswojony, ale która jest mega stymulująca. Miszmasz rozmaitych dalekowschodnich kultur, mocno stymulowany żyłką kupiecką i – dzisiaj – lokalną odmianą turbokapitalizmu.

Jak już pisałem wcześniej, strasznie mi się podobają pełne drzew ulice, rzeki, kanały i ludzie, którzy – w odróżnieniu od niektórych Tajów – nie są (na razie) pokazowym produktem dla masowego turysty. O ruchu ulicznym nawet nie wspominam, bo uśmiecham się na samą myśl o jeździe w tych ławicach skuterów.

Krążyłem ostatnio po Trzeciej Dzielnicy, której część ciągnie się wzdłuż jednej z licznych tu rzek – tym razem uregulowanej, w betonowym korycie. Na brzegach ciągnące się kilometrami ścieżki i setki knajp, zaludnionych praktycznie wyłącznie przez lokalsów. Do tego super jedzenie – co prawda nie znam jeszcze ani słowa po wietnamsku, ale na chybił trafił zjadłem ostatnio znakomite omułki, czy też inne ślimaki, mix owoców morza (z obowiązkowymi ośmiornicami) plus małe rybki w panierce. Następnego dnia co prawda musiałem dać odpocząć wątrobie – chłopaki nie żałują tu tłuszczu, którego ja praktycznie nie jadam – ale było to super doświadczenie. I naprawdę fajna atmosfera – można się czuć tutaj całkiem swobodnie.

Nie mam niestety teraz czasu, żeby połazić z aparatem, porobić zdjęć i nakręcić parę filmów, ale nic straconego. Jeśli wszystko pójdzie po mojej myśli, wracam do HCMC na 3 miesiące w grudniu.

Poniekąd wiedziałem, że tak będzie.

Oczywiście, i tutaj powstają kondominia, wręcz całe zamknięte dzielnice dla zombiaków (mieszkam w takiej teraz i – pomijając widoki, jest to bardzo średnie doświadczenie), pojawiają się próby ograniczenia ruchu motocykli (na razie w Hanoi), więc, jak wszędzie, radykalne zmiany dotrą i tutaj, sooner or later.

Leave a Reply