Ostatnio nieco poważniej podszedłem do kwestii klasyfikatorów w języku tajskim. Sprawa może wydawać się prosta, bowiem po polsku możemy powiedzieć zarówno “dwa chleby”, jak i “dwa bochenki chleba” albo “trzy piwa”, jak i “trzy butelki piwa”.
W tajskim jednak sprawa jest cokolwiek bardziej złożona. Mam więc ponad trzysta klasyfikatorów, które stosowane są do różnych rzeczowników, często w relacji do ich cech fizycznych.
I tak na przykład, klasyfikator ลูก [luuk], używany jest do numerycznego klasyfikowania dzieci, okrągłych owoców (i warzyw), piłek, burz i niewielkich okrągłych przedmiotów.
Jeśli chcemy więc poprawnie poprosić o trzy kokosy, mówimy – w daleko idącej fonetycznej aproksymacji – “khoo ma phrao saam luuk (khrap)”. Khoo to proszę, ma phrao to kokos, saam to trzy, luuk to właśnie numeryczny klasyfikator okrągłego owoca, a khrap to grzecznościowe coś, co meżczyźni dodają na końcu zdania. Mamy więc następującą bazową strukturę: (czasownik; tutaj: prosić) – rzeczownik – liczebnik – klasyfikator – (khrap), co jest zupełnie nieoczywiste dla osób mówiących po angielsku albo polsku.
Do tego trzeba pamiętać, że klasyfikatory czasem mają sens (np. ciepłe puchate bułeczki rodem z chin – salapao – też używają klasyfikatora luuk, ale to dlatego, że są relatywnie kuliste i nie za duże), a czasem nie do końca. Na przykład klasyfikator คัน [khan] używany jest zarówno do samochodów, motocykli i innych pojazdów kołowych, jak i do parasoli.
Klasyfikatorem dla książek jest เล่ม [lem], który stosowany jest także do świec, noży i innych rzeczy z uchwytem. W ramach ćwiczeń mnemotechnicznych wyobrażamy więc sobie śp. Stanisława Lema, który z nożem w zębach czyta książkę przy świecy.
Zaczynam rozważać przeprowadzkę na Vanuatu, gdzie kwestie lingwistyczne nie stanowią żadnego problemu. I tak “wracaj do zdrowia” to mi hop se yu kam gud kwiktaem, a “udanej podróży” to mi hop se trip blong yu i go gud.
Mi hop mi save toktok Thai kwiktaem!
