Poranne spacery po plaży wchodzą mi krew powoli. Co prawda kadry ciągle te same, ale kolory i dynamika różne w zależności od dnia.
Specjalna apka (Golden Hour) pokazuje mi kiedy jest najlepsze światło – faktycznie, coś w tym jest.
Poza tym mamy absolutną nadpodaż zimowego monsunu. Nigdy nie widziałem czegoś takiego – pada non-stop, drogi miejscami zamieniają się w rzeki, jest naprawdę zimno. Jak podaje Bangkok Post, w Hong Kongu temperatura spadła poniżej 10 C. To co prawda kawałek ode mnie, ale monsun ten sam!
Dzisiaj miałem pierwszą, po długiej przerwie, lekcję z Kru Bonat. Co prawda w październiku i listopadzie robiliśmy krótkie sesje on-line, ale tylko raz w tygodniu i to nie zawsze. Teraz wracam do intensywniejszej nauki – trzy razy w tygodniu po 2h. Potrafię już budować złożone zdania, znam coraz więcej słówek, Tajowie są pod sporym wrażeniem, gdy mnie słyszą. Problem w tym, że jak potrafię na ucho replikować w miarę porawną wymowę (choć z tonami jeszcze słabo), tak rozumienie idzie mi ciężko.




