Transplantacja Miro na grunt malezyjski powiodła się. Pytanie tylko, czy przeszczep nie zostanie odrzucony, względnie sam się nie odrzuci.
Na razie przede mną kilka dni logistyki – muszę załatwić skuter i mieszkanie. A potem dwa ekscytujące, mam nadzieję, miesiące na wyspie.
Poznałem w samolocie uroczą lokalkę o chińskich korzeniach (znowu), więc będę miał przewodnika – a jest tu masa miejsc do eksplorowania.
Feeling excited.
A poniżej żywy dowód na to, ze bahasa to całkiem zabawny język.
Ja w sumie też się cieszę, gdy nie muszę chodzić po schodach.

