ais kacang.

No dobrze, muszę się nieco ogarnąć i zacząć pisać, w końcu nie jestem tu dla przyjemności. Ciągle gdzieś jeżdżę, odkrywam nowe miejsca, próbuję nowych potraw i sumie post factum niespecjalnie mam motywację do pisania – ale koniec tego lenistwa. Obiecuję być wulkanem kreatywności przez najbliższe tygodnie! Pozostaje mieć nadzieję, że nie będzie to wulkan wygasły.

Jak pisałem wcześniej, Penang jest co najmniej trójkulturowy. Mamy Malajów oraz napływowych Indusów i Chińczyków (Peranakan albo Nyonya – określanych też jako Hokkien, co oznacza plemię, lud albo nazwę dialektu, którym się posługują). To oznacza dzikie bogactwo potraw. Wiele z nich jest dla mnie niedostępna, bo robiona z mąki pszennej albo zwierząt, natomiast główny lokalny deser – ais kacang, jest jak najbardziej koszerny.

Kacang to w Bahasie orzech ziemny, a ais, jak można się domyślać, to lód (a skuter to skuter). Bazą do ais kacang jest zmielony drobno lód, posypany zmielonym kacangiem, oblany skondensowanym mlekiem i podawany ze słodką czerwoną fasolą, słodką kukurydzą, galaretką z agar agar, galaretką z nieznanej mi rośliny z rodziny miętowatych, owocami i lodami. Jest oczywiście masa lokalnych wariacji.

Ais kacang.

Generalnie jest to super smaczne i chłodne, co ma spore znaczenie w tym klimacie. Ten klimat szybko zamienia nasz ais kacang w chłodną, słodką zupę, co też ma swój specyficzny urok.

Leave a Reply