air itam.

Buddowie… I znowu, po krótkim okresie aktywności, zapomniałem o YK. Co po części wynika z tego, że nieco niespodziewanie pojawiły mi się fascynujące opcje podróżne na drugą część roku i postanowiłem zrobić sobie wakacje gdzieś do późnej jesieni, LOL. Ale o tym za jakieś dwa miesiące. Na razie chill out w Penangu, który – gdyby tylko czasami nie było tak koszmarnie gorąco – jest absolutnie rewelacyjną wyspą i pozwala mi zapomnieć o żenującym kraju ojczystym, umierającej planecie i całej masie innych stresujących aspektów szeroko pojętej egzystencji.

Tymczasem kilka zdjęć z kolejnego spaceru po wzgórzach, tym razem w okolicy zbiornika Air Itam, który jeszcze tydzień-dwa temu był całkiem suchawy i zaczęły się nawet pojawiać obawy, że na wyspie może w ciągu kilku tygodni zabraknąć wody. Deszcze jednak przyszły na czas i zbiornik powoli odzyskuje formę.

Jak widać na zdjęciach niżej, w tej części świata nikt się nie bawi w subtelności i w leśnych świątynkach taoistycznych mamy beton, blachę i gazrurki.

Leave a Reply