Miałem dzielnie pisać każdego dnia, ale kilka godzin dziennie na motorze totalnie mnie wyczerpuje – fizycznie i psychicznie. Jest to cudowne wyczerpanie, zdecydowanie polubiłem szeroko pojęty touring i północną Tajlandię, ale na nic więcej poza jazdą (i pracą popołudniami) nie mam siły na razie.
Ciąg dalszy relacji pewnie dopiero po powrocie do BKK.
Tymczasem, potwór w interiorze:

