2019-12-17 – Nan-Bo Kluea-Pua-Nan.

Trochę nie w kolejności będą się pojawiać te relacje, co jednak nie powinno mieć znaczenia z perspektywy czasu.

Przez przypadek zupełnie zdecydowałem się zostać w Nan jeszcze jeden dzień i wyszło na to, że był to najciekawszy chyba dzień ze wszystkich podczas tego wyjazdu.

Pojechałem z Nan do Bo Kluea drogą 1081 i z powrótem do Nan przez miejscowość Pua, drogą 1256.

Droga numer 1081, której kawałek pokonałem wczoraj, uchodzi za jedną z najciekawszych w północnej Tajlandii – w każdym razie regularnie trafia na rozmaite listy top 10 najpiękniejszych dróg w tej części świata. Moim zdaniem zupełnie zasłużenie. Myślę też (ale nie mam odpowiedniej perspektywy – nie znam na przykład dróg alpejskich), że jest dosyć wymagająca i może być niebezpieczna – po deszczu to musi być totalny horror. Mnie w każdym razie kilka razy mocno wystraszyła, miałem też raz sytuację, w której uciekło mi tylne koło na piasku i musiałem stabilizować motor nogą, bo by się przewrócił. Zapewne business as usual dla bardziej doświadczonych riderów, dla mnie maksimum adrenaliny i, cóż, dużo radości. Post factum.

Widoki tutaj są absolutnie bajeczne. Droga biegnie przez kilka parków narodowych, przyroda jest wciąż jeszcze relatywnie dziewicza. W górach żyją lokalne plemiona (mamy całą grupę etniczną Hmong, której różne iteracje pojawiają się od Birmy aż po Wietnam) mające niewiele wspólnego z resztą Tajlandii, klimat nieco przypomina odległe wioski w Himalajach, choć tam nie ma tak dobrych dróg.

Poniżej krótki mishmash filmowy. Tym razem z niezwykle wyrafinowaną muzyką. Tak, sekretnie jestem kiczownikiem i tandeciarzem, ale staram się to umiejętnie maskować.

I mapki. Miałem nadzieję wstawić to google mapę z markerami etc, ale nie działa mi klucz API i na razie nie chce mi się tego debugować. Mejbi lejter.

Do Bo Kluea

Do Pua.

Leave a Reply