Wczoraj rano przeprowadziłem się do nowego mieszkania. Pierwsze wrażenia rewelacyjne, niesamowicie cicho, bardzo pozytywna, uspokojona aura (w sensie ogólnego feelingu, a nie w sensie new age’owego mumbojumbo). Kupiłem dzisiaj pierwsze koszyki – Laos słynie z rozmaitych plecionek.
I tak, płaski, okrągły, koszyk (właściwie to taką tacę, na której lokalsi na bazarach usypują góry ryżu) zaadaptowałem na kosz na owoce. Muszę kupować dużo owoców, bo koszyk jest spory. Drugi, mniejszy został przechowalnią na kable, różne utensylia do GoPro i tak dalej. Obawiam się, że za miesiąc koszyki będą w każdym kącie. Mam nawet pomysł, żeby je przerabiać na lampy (w stylu lampy Boja z Ikea) – muszę się pilnować.
Pojechałem też rano do Unitela, gdzie zapatrzyłem się w SIMy. Do tej pory miałem pakiet roamingowy z TH. Internet 4G na bardzo przyzwoitym poziomie (wyraźnie szybszy niż moja nieszczęsna neostrada na Wilczej). Może być tak, że moje obawy co do internetów w Laosie okażą się nieuzasadnione. Zobaczymy – oby tak było.
Widok z balkonu mam następujący:
Masa wrażeń przez ostatnie dni, ale outcome zdecydowanie pozytywny. Chyba się zadomowię w Laosie.

