2020-09-27.

Jako że na ostatni weekend planowane były tajfuny, motory grzecznie spały na ganku. Co prawda okazało się, że Wientian nie został specjalnie (de facto w ogóle) dotknięty esktremalną pogodą – w odróżnieniu od południa – ale do końca nie było wiadomo jak to się skończy. Natomiast ten weekend chyba już można zaliczyć do tropikalnej jesieni/zimy, gdy temperatury schodzą nieco poniżej 30C, jest pogodnie i zasadniczo uroczo.

Październik będzie miesiącem przejściowym, ale już od listopada mamy pełnię sezonu – tym razem szczęśliwie bez turystów. Znaczy się, szczęśliwie dla mnie, bo dla Laosu tak umiarkowanie.

No, ale pognałem dzisiaj potwora na zachód, w stronę miejscowości Xanamhkan. Początkowo miałem nawet plan, żeby tam zostać na noc i wrócić jutro rano, ale ostatecznie zrobiłem jedynie 150km pętlę. Bardzo urocza jest to trasa, praktycznie cały czas wzdłuż Mekongu, a po wyjeździe z Wietnianu ruch się uspokaja i miejscami robi się całkowicie sielankowo.

Potwór nad Mekongiem.

Mekong ca. 70 km na zachód od Wientianu.

Ryżowiska.

Odkryłem też bardzo fajną drogę przez wzgórza na zachód od VTE – alternatywną drogę do miejscowości Thalat nad zalewem Nam Ngum. Po powrocie z Luang Prabang zrobię tamtędy dwudniową pętlę.

Zima, o ile tylko motor nie umrze ze starości, zapowiada się super ciekawie.

Aha, i informuję, że Formuła 1 jest passe:

https://www.facebook.com/1460317980879570/videos/2081375815327758/

Leave a Reply