Będzie z tego nowa kategoria i wiele miesięcy relacji (z całą pewnością codziennych), ale tak w ramach wzmianki niezobowiązująco wspomnę, że przenoszę do Luang Prabang, starej i niezwykle wyrafinowanej stolicy Laosu.
Znalazłem piękny dom na gruntach jednej z pomniejszych świątyń.
Świątynka jest bardzo cicha i na uboczu, mnisi spokojni, wieczorami tylko czantują, co już wkrótce będziemy robić razem.
Zasadniczo zapowiada się fascynująca zima.
Jest też szansa, że trumpiak wyzionie ducha. I to na kowidka. Byłby to niezaprzeczalny, absolutnie niepodważalny dowód na to, że karma to dziwka (w jak najbardziej pozytywnym sensie). Go, Covid, go, go go!


