rok w Azji / kapitan Miro (być może).

Trudno w to uwierzyć, ale kilka dni temu minął mi rok w Azji. Dzięki zarazie praktycznie bez przerw, jeśli nie liczyć krótkiej wycieczki do UK na warsztaty pracowe pod koniec stycznia. I wszystko wskazuje na to, że zostanę tu co najmniej kolejne pół roku, najpewniej dłużej.

W ramach świętowania rozmaitych rocznic być może porwę się w najbliższych dniach na absolutnie szalony krok i zostanę współwłaścicielem jednej z płaskodennych łodzi, co to pływają po Mekongu. Znowuż, dzięki zarazie, 50% udziału w łodzi kosztuje tyle, co średniej klasy rower i powinno się zwrócić w miesiąc albo dwa, gdy już powrócą tu hordy turystów. Jak by to powiedział Arthur Daley z klasycznego serialu Minder – “a nice little earner”, LOL. Co prawda bardziej mam w głowie samotne wyprawy łodzią w górę i w dół rzeki, niż budowę turystycznego imperium, ale warto łączyć przyjemne z pożytecznym. A jeśli łódź zatonie po miesiącu albo okaże się, że moja biznesowa partnerka porwała okręt i uciekła do Kambodży, trudno, bankructwo mi nie grozi.

Jednostka prezentuje się następująco:

Jutro jadę do Pak Ou oglądać i testować.

Leave a Reply