2020-12-23.

Wróciłem ze północnej eskapady i, o dziwo, nie mam nawet dosyć motocykla. Od piątku zrobiłem jeszcze dwie, krótkie, ok. 100km wycieczki. Ale czuję pewne zmęczenie psychiczne – chcę mi się jeździć, ale walczyć z trudnościami już nie tak bardzo.

Wczoraj na przykład wyszukałem sobie na mapie bardzo ładną trasę nad północną część Mekongu, który ponad LP tworzy taki workowaty kształt. Dolną część worka pokonujemy promem z LP do Chomphet, a do górnej możemy przebijać się przez interior na różne sposoby. No i znalazłem taką ciekawą lokalną drogę przez góry, która okazała się poważnym wyzwaniem – stroma, głębokie koleiny, ruchome kamienie, a do tego co chwila takie terenowe chińskie traktory z drewnem, z którymi trzeba było się mijać na wąskich górskich ścieżkach. Testowałem nową technikę, której nauczyłem się z YT, czyli zjazd z wyłączonym silnikiem, kontrolując tylne koło sprzęgłem, nogi na ziemi, motor w koleinie i jedziemy. Ale w połowie drogi siadła mi psycha, zwyczajnie nie miałem imperatywu do walki, więc zawróciłem do domu.

W przydrożnych stoiskach świąteczny junk – dziecięce ubranka w stylu św. Mikołaja, jakieś rogi reniferów z plastiku i podobny dramat estetyczny. Nie da się od tego gównianego święta uciec nawet w Laosie. Ale przynajmniej kolęd nie słychać.

Kilka dni temu zrobiłem mały spacer po dzielni. Właściwie to po swoim placu, bo dzielnica jest nieco większa. To biało-zielone, co widać na początku, to, teraz i przez najbliższe 5-6 miesięcy, mój habitat. Centralnie – świątynia (Wat) Aphay, po prawej, takie niewielkie bungalowy, to mnisie cele. Z przeorem jesteśmy już zaprzyjaźnieni, zagląda do mnie czasami i pyta co i jak, a ja z kolei regularnie chodzę do świątyni na wieczorne praktyki. Te nieco jasełkowe obrazki, które widać na ścianach świątyni to albo sceny z życia Buddhy albo ilustracje tzw. Jataka, czyli moralizujących opowieści z poprzednich wcieleń Gotamy.

Pod koniec filmu widać Czerwonego Potwora, który chroni się w cieniu świątyni i tak mamy perfekcyjne połączenie sacrum i profanum. A może nawet sacrum i nieco mniejszego sacrum.