2021-09-07.

Trochę nie w kolejności, bo mam kilka zaległych wpisów do skończenia, ale uznałem, że warto podzielić się widokami.

Otóż, pokombinowałem nieco przy motorze (znowu) i w ramach testowania zabrałem go na niewielką pętlę w Chomphet – gminie vis-a-vis Luang Prabang, po drugiej stronie Mekongu. Spodziewałem się ton błota, szalejących strumieni i generalnie lekkiego enduro, a tymczasem warunki jak w grudniu. Sucho, potoki płytkie, a do tego niesamowite kolory.

Pola ryżowe.

Droga przez pola ryżowe.

Droga przez Pola ryżowe.

Potwór wśród pól ryżowych.

Potwór na drodze.

Plus eskpada do Chomphet to zawsze małą przygoda – przeprawa promem tam i z powrotem, krótki przystanek na bazarze na grillowaną rybę albo ciastko z mąki ryżowej, bawoły, lokalne dzieciaki, dla których motor to zawsze mega radość i generalnie cały urok laotańskiego interioru.

Leave a Reply