2022-05-23.

Wczoraj ponarzekałem jak bardzo mi się nic nie chce, więc dzisiaj dla przeciwwagi kilka zdjęć.

Po ostatnich opadach w rzekach jest naprawdę dużo wody, a nieasfaltowe drogi zamieniają się w bagna. Co więcej, sytuacja w niektórych rzekach robi się dramatyczna, bo poziom wody jest wysoki nie tylko od deszczu, ale i ze względu na zrzuty wody z rozmaitych tam. Na przykład Nam Song w Vang Vieng jest już w stanie mocno przedpowodziowym.

W LPQ na razie bez dramatu.

Łódź wciąż sprawuje się dobrze – to znaczy unosi się na wodzie, bo na razie na niej nie pływam. Pomysł, żeby zainstalować silnik, zaparkować łódź i wieczorami wpadać sobie nad rzekę na kilka h pływania, niestety nie wypalił, bowiem silnika nie da się tak zainstalować, żeby mi go w nocy nie ukradli. To nie Floryda.

Ponieważ wozić go na motorze nie ma jak, a głupio mi było prosić Fooka o pomoc za każdym razym, gdy chcę popływać, przeniosłem silnik do sołtysa Ban Aphai – Ai Saca – dwa kroki od Nam Kham, gdzie parkuje łódź. Ale i tak mi się nie chce go targać za każdym razem, rozmawiać z ludźmi, umawiać się na powrót, żeby z powrotem go zamknąć w składziku etc.

Na razie więc opróżniam łódź z wody po deszczach i wpadam posiedzieć nad wodą.

Moja łódź – pełna wody po ostatnich deszczach – na Nam Khan.

Nam Khan – w stronę ujścia do Mekongu.

Dojazd do mariny. ;-)

Mekong po ostatnich deszczach.

Leave a Reply