Do Khulny.

Prawie trzy dni wśród nieprzebranych festiwalowych tłumów lekko nadszarpnęły moją równowagę psychiczną. Czas zostawić Lalona i baulów – właśnie wsiadłem do autobusu do Khulny, skąd mam nadzieję załapać się na turę po Sundarbanach.

Leave a Reply