Thong Mai Phai.
Gdyby ktoś potrzebował mnie znaleźć, to najpierw leci się do Bangkoku. Potem przesiadka w autobus albo samolot do Krabi. Z lotniska w Krabi trzy kwadranse samochodem do przystani. Następnie 15 minut długoogoniastą łodzią na wyspę, potem kolejny kwadrans jeepem. I wreszcie w prawo w ul. Thong Mai Phai, dwieście metrów w dół, znowu w prawo za trzcinowym domem z kurami na podwórku, w dół do plaży i w lewo przez dziurę w murowanym ogrodzeniu na polanie z palmami. Przed nami trzy drewniane domy na palach, mieszkam w tym środkowym.


Gdyby ktoś się zastanawiał, mai phai to bambus. A thong to pole albo ogród. Czyli mieszkam nieopodal ul. Bambusowych pól. Ha!