Dzisiaj wygasło mi 30-dniowe extension zwolnienia z wizy, wybrałem się więc na visa run do Kambodży. Jako że ze względu na zobowiązania “akademickie” nie mogę teraz na dłużej wyjechać z BKK, zapłaciłem jednemu z biur pośrednictwa wizowego za zorganizowany, jednodniowy visa run.
Ogólnie rzecz biorąc jest to najtańsza (2600 THB, co obejmuje 30 USD za 30-dniową wizę do Kambo) i najszybsza metoda na uzyskanie nowego visa waiver. Jedyna wada, że trzeba wstać przed 0400, bowiem van rusza o 0500 z okolic Asoke, a w drodze powrotnej można na wiele godzin utknąć w korkach.
Podróż tam trwała niecałe 3.5h, potem szybko przeszliśmy na drugą stronę granicy na śniadanie w kasynie*, podczas gdy moi ludzie załatwiali wizę do Kambodży. Z nową naklejką w paszporcie powrót do TH, co skutkuje kolejnym, 30-dniowym, zwolnieniem z wizy tajskiej.
Do tego punktu wszystko szło naprawdę szybko i bardzo sprawnie. Potem zaczęły się schody – najpierw 1.5h czekania na van do BKK, a dalej 5h walki z korkami. W kontekście moich nepalskich i bangladeskich eskapad autobusami, 5h w vanie to niewiele, ale i tak było to uciążliwe – głównie ze względu na pełznięcie w korkach. A może po prostu się starzeję.
Różnica w zamożności między TH a KH widoczna na pierwszy rzut oka. Po drugiej stronie granicy klimat jak w Bangladeszu i Nepalu właśnie: piękni, autentyczni ludzie plus kurz, bieda, chaos, zgiełk i typowa trzecioświatowa rozpierducha. Co, rzecz jasna, ma dla mnie gigantyczny urok – czuję się w tym wszystkim jak w domu. Tym samym Kambodża (znów) znalazła się wysoko na mojej liście celów wyjazdowych – może tym razem zrobię eskapadę na skuterze i napiszę małe scooter diaries. Koncepcja bardzo mnie ekscytuje – gdyby nie to, że przyjechałem do BKK w zupełnie innej konfiguracji i w założeniu tylko na 3 tygodnie, za miesiąc zaczynałbym “wyprawę”.
W oczekiwaniu na minibusa do BKK nagrałem dwa filmy ze skrzyżowania przy granicy. Zaskoczyły mnie te charakterystyczne wózki ciągnięte przez tragarzy (filmy z komórki).
Aha, wychodzi więc na to, że to inauguracja kanału youtube’owego YK. ;-)
[*] Kasyno jak najbardziej prawdziwe, zlokalizowane przy samej granicy ze względu zakaz hazardu w TH. O ile dobrze pamiętam, pierwszy raz w życiu byłem w kasynie.
