10 dni.

10 dni bez żadnego wpisu na YK. A to dlatego, że nic ciekawego się nie dzieje – praca, słońce, plaża, motor, bazar, warzywa, owoce, gekony, morze, deszcz okazjonalny.

Tajfun Mangkhut zahaczył nas chyba jednym ze swoich ogonów, bo przez kilka dni była tu istna warszawska jesień. 28C, deszcze, chmury i powszechna hibernacja lokalnej populacji, dla której mniej niż 30C to jest zdarzenie skrajne i dramatycznie traumatyczne.

Za kilka dni lecę do Bangkoku, potem kilka tygodni w Warszawie i Szwajcarii, by z początkiem grudnia triumfalnie powrócić na łono tajskiej prowincji (albo wietnamskiej metropolii – nie wiem jeszcze). Pojechałbym gdzieś dalej, ale mi się nie chce na razie. Być może w lutym zrobię objazd Laosu skuterem.

Wizja siedzenia w Warszawie przez prawie dwa najbliższe miesiące co prawda tak średnio mi się podoba – może w międzyczasie wyniosę się na jakieś dwa tygodnie w jesienne góry, żeby nieco złagodzić trudy pobytu w rz-plitej burackiej. Generalnie możliwość pracy w drodze strasznie mi się podoba i w sumie mógłbym pozakładać takie tymczasowe obozy, jak w Khanom, w różnych miejscach w Azji i krążyć, w zależności od potrzeb i weny, od jednego do drugiego.

Apropos tymczasowych obozów: kupiłem wielką niebieską skrzynię na swój lokalny dobytek, w przyszłym tygodniu wynajmę też kawałek podłogi w komórce od znajomych lokalsów (tam będzie mieszkać skrzynia pod moją nieobecność). Domu na stałe jeszcze nie udało mi się znaleźć. Skrzynię będę woził motocyklem towarowym z semiautomatyczną skrzynią biegów – będzie to z całą pewnością niezwykłe doświadczenie.

[edit] Pierwsze doświadczenia z motorem towarowym za mną:

Skut transportowy.

Przeprowadzki, tanio.

Jest to jakiś koszmar. Niniejszym ogłaszam manualną skrzynię biegów za całkowity i nieodwołalny przeżytek – coś jak Windows 95, Roman Dmowski albo dinozaury. Trzeba tu przyciskać dedykowany pedał w jedną, a potem w drugą stronę, silnik rzęzi, trzęsie się to wszystko jak galareta i wierzga do tego. Żeby sprawy nieco utrudnić, padał deszcz i miałem do tej skamieliny przymocowany wózek, co radykalnie zmienia sterowność motocykla. Kilka razy nieomal wjechałem pod nadciągające z przeciwka ciężarówki – ale udało się.

Generalnie, jak już później przesiadłem się na Forzę, miałem wrażenie, że unoszę się min. 30 cm ponad asfaltami.

Nauczony tym doświadczeniem następnym razem zapłacę ze 100 THB i wynajmę wioskowego Somchaia z pick-upem.

Leave a Reply