Kilka tygodni bez słowa, ale wsiąkłem w nadmorskie życie i przestawiłem się w tryb lokalsa. A w trybie lokalsa nie mam ochoty pisać, jako że ma miejsce pewna internalizacja i to, co do niedawna postrzagałem jako pewne novum, egzotykę, staje się naturalną codziennością, której jestem częścią. Jest to strasznie fajne uczucie, bo głowologicznie dokonuje się zmiana kontekstu (m.in. dlatego zawsze starałem się podróżować w danych kraju przez minimum miesiąc – taka tranzycja wymaga czasu).
Strasznie zżyłem się z morzem – spędzam masę czasu na plaży, tym razem jako beachcomber, znajdując masę ciekawych rzeczy (pisałem już wcześniej o żarówkach i pływakach od sieci). Znalazłem też lokalne sklepy dla rybaków i kupuję liny, z których robię różne wiszące konstrukcje z wyrzuconych na plażę przedmiotów. Przypomniałem sobie trochę żeglarskich węzłów, co bardzo ułatwia sprawę. Sąsiedzi znają już moje nowe hobby i nawet przynoszą mi różne ciekawe znaleziska.
Odkryłem kilka dzikich plaż (i kolejne kilka, do których mogę dostać się jedynie łodzią), gdzie regularnie jeżdżę na poszukiwania i spacery. Ostatnio znalazłem żywą ostrygę. Zmroziłem ją nieco, następnie otworzyłem nożem, zgodnie z instrukcją z youtube. Wyśmienita z cytryną – satysfakcja z własnoręcznego pozyskania czegoś do jedzenia gigantyczna. Mam też piękną kolekcję ciekawych muszli. Zrobię kilka zdjęć w najbliższych dniach.
Rozważam zbratanie się lokalnymi rybakami i wypożyczanie łodzi od czasu do czasu. Głównie na coast hugging i małe przeprawy na okoliczne wyspy. W sumie mam całkiem niezły background żeglarski, więc mogłaby to być ciekawa inicjatywa – zawsze chciałem nauczyć się pływać długoogoniastą łodzią.
Spędzam więc dni ciężko pracując zdalnie, a wieczory wiążąc węzły, pijąc rum i słuchając szant. ;-) Strasznie mi dobrze w tej konfiguracji i rozważam wynajęcie domu na rok – teraz, gdy dodałem do niego sporo personalnych akcentów, szkoda będzie mi go zostawiać. Doprawdy, jeśli jeszcze za kilka miesięcy gandzia faktycznie zostanie zalegalizowana, to trzeba mnie będzie z tego kraju deportować, bo sam nie wyjadę.

