W ramach odpoczynku od George Town, wyniosłem się na kilka dni na południe wyspy, do Bayan Lepas. No, jest tu znacznie spokojniej, wzgórza są bliżej morza, przez co z jednej strony mamy piękne widoki na dżunglę, a z drugiej na morze, małe wysepki, rybackie łodzie i całe to zamieszanie.
Jest też piękna, wijąca się przez wgórza droga, część (z Bayan Lepas do Batik Pulau) obwodnicy wokół całej wyspy, z uroczymi mostami nad dużymi dolinami. A stamtąd już dwa kroki sekretną boczną drogą przez wzgórza, do zbiornika Air Itam.
Na wgórzach jak zwykle masa zwierzyny, zrobiłem nawet zdjęcie ciekawskiej małpie, ale, ze względu na jej ruchliwość, cokolwiek się rozmyło. Next time.
Trochę brakuje mi montowanej na kasku kamery – z drugiej strony, biorąc pod uwagę ile czasu pochłania edycja filmów i moją malejącą z wiekiem motywację do pisania tego dziennika, kamera pewnie porastałaby kurzem.
Zostały mi dwa tygodnie w Malezji, potem wyciszenie w Khanom. Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, jaka mi tu przeszkadza, to jest to nadmiar słońca. Po kilku h jazdy na skucie i łażenia po wzgórzach, nadaję się do małej reanimacji. Może, wzorem lokalsów, powinienem zasłaniać ręce, które są mocno eksponowane na słońce. Standardem jest tutaj jazda w lekkiej kurtce, ale założonej tył na przód.


