Krungthep Maha Nakhon.

Po bardzo udanej podróży przez Moskwę dotarłem do Bangkoku. Moje obawy związane z problemami na granicy – Tajlandia stopniowo zaostrza przepisy wizowe, i osoby, które, tak jak ja, spędzają tu po kilka miesięcy w roku na wizach turystycznych, bywają przesłuchiwane a nawet zawracane na lotniskach – okazały się całkiem niepotrzebne.

W tym roku będę mieszkał w innej dzielnicy niż zwykle, mianowicie w Khlong Tan. Ciekawe miejsce, totalnie różne od mocno expackich klimatów Thong Lo i Ekkamai. Dzielnica tajskiej klasy średniej (i niższej i tej bardzo niskiej – tu znajduje się największy w Bangkoku slum oraz sporo budynków z mieszkaniami komunalnymi), na razie opierająca się i szalonemu dewelopmentowi wysokościowców i stopniowej europeizacji. Postaram się jeszcze o niej pisać, bo to fascynujące i autentyczne miejsce, nawet jeśli nieco chropowate z wierzchu.

Założyłem nową kategorię. Mam masę planów na najbliższe dwa miesiące i dalej, planów, których powodzenie w nie do końca zależy ode mnie – będę o nich pisał, jeśli się znowu nie zniechęcę do podróżniczej grafomanii.

Leave a Reply