Na najbliższe kilka dni przenoszę się do innej kategorii, gdzie będę pisał o wyjeździe do prowincji Nan.
Dzisiaj już raczej zbyt wiele nie napiszę, jako że wstałem przed 0500, przejechałem z ćwierć Tajlandii i w sumie zrobiłem nieco ponad 400 km na czerwonym potworze (z którym powoli się oswajam, i który po dzisiejszym dniu wydaje się mniejszy i przyjaźniejszy), co oznacza, że jestem cokolwiek zmęczony.
Mały teaser na razie:
More to come.

