2020-03-20.

Laos powoli odcina się od świata, zresztą Tajlandia podobnie. Do wspomnianych wcześniej ograniczeń wizowych dochodzi kasowanie połączeń lotniczych. Tajlandia będzie też wymagać ubezpieczenia oraz zaświadczenia od lekarza o braku podejrzeń zakażenia naszym kulistym przyjacielem.

Sam mam nieco ułatwione życie, bo granicę lądową z Tajlandią mogę – na razie – przekraczać bezproblemowo. Podobnie powrót do Laosu. Powrót do Europy mógłby być pewnym wyzwaniem, ale na razie zupełnie się tam nie wybieram.

Jeśli mam być szczery, to cała sytuacja bardziej mnie bawi niż martwi… Ostatnia dekada rozpasanego konsumeryzmu, tępego materializmu, szalonej pogoni za zyskiem za wszelką cenę, postępującej deregulacji, krótkowzroczności i globalnego życia na kredyt musiała wcześniej czy później skończyć się katastrofą. Nikt, co prawda nie spodziewał się takiej jej postaci, ale coś wisiało w powietrzu od co najmniej roku-dwóch. No i teraz czeka nas zapewne druga edycja Wielkiego Kryzysu. A wcześniej jeszcze trzeba uporać się ze Świętym Kowidem od RNA, co dla chronicznie niedofinansowanych służb zdrowia jest sporym wyzwaniem. Zasadniczo czeka nas ciekawe kilka lat. Ważne, że najbogatsi stali się jeszcze bogatsi, a szerokie masy mogły bez ograniczeń kupować SUVy, telefony za 2k USD i dramatycznie drogie mieszkania na kredyt.

Z rzeczy bardziej pozytywnych: dzisiaj rano załatwiłem Yellow Book, czyli lokalną książkę badań technicznych. Wymagało to wyprawy pod miasto, małego komunikacyjnego meltdown w języku laotańskim oraz niebagatelnej sumy 12000 LAK, ale udało się. Potem załatwiłem też naklejkę od podatku drogowego i jestem 100% legalnym motocyklistą w LA. Teraz co prawda nie mam pojęcia gdzie tę naklejkę przykleić – chyba zrobię jej zdjęcie i będę woził w telefonie.

Późnym popołudniem zajrzałem na farmę landlorda, który hoduje sałatę (i inne warzywa) w hydroponicznym systemie z udziałem ryb tilapii. Bardzo to wszystko ciekawe, system się równoważy i praktycznie nie generuje odpadów (poza rybimi odchodami, które – jeśli dobrze zrozumiałem – można kompostować). Muszę poczytać trochę o obiegu związków chemicznych w takim systemie, żeby lepiej zrozumieć jego sens, ale zasadniczo robi to dobre wrażenie. Aha, i jak tilapia się rozmnoży i podrośnie, to można ją z systemu wyciągnąć i zjeść (podobnie jak sałatę, ale to się rozumie samo przez się).

Laos za kilka dni będzie obchodził 65 lecie i w internetach pełno odpowiednich obrazków propagandowych. Poniżej mamy takie zupełnie klasyczne (nb pamiętam swojego dziadka na takich zdjęciach i jest to całkiem miłe wspomnienie w czasach upadku rozpasanego kapitalizmu):

Laos – 65 lat.

A tu takie nieco bardziej abstrakcyjne…

Laos – 65 lat.

Nawet moja nauczycielka laotańskiego była zbita z tropu – co tu robi Buddha?!

Laos – 65 lat.

Ryby to z kolei nawiązanie do Mekongu i innych rzek oraz targów rybnych, które są tu powszechne. Zasadniczo propaganda ewoluuje i stara się iść z duchem czasu!

Są też nawoływania do obywatelskiej kontroli. Jako że oficjalnie zamknięte zostały wszelkie przybytki rozrywki, e.g. restauracje, bary, salony masażu, kluby karaoke etc., na niestosujących się do zakazu należy donosić! I to milicji.

Miej oko na anarchistów i bumelantów!

Plan kronikarski na dzisiaj wykonany.

Leave a Reply