Z Nong Khiaw wzdłuż Pak Ou i pętla przez góry.

Jestem strasznie zmęczony, ale niezwykle szczęśliwy – pewnie dlatego, że od późnego popołudnia leżę w łóżku pod stertą koców, regenerując zmęczony motocyklem organizm i obrabiając zdjęcia i filmy. Kreatywne lenistwo jednak jest najwyższą formą egzystencji.

Plan na dzisiaj był taki, żeby pojechać wzdłuż rzeki Pak Ou do miejscowości Muang Ngoi. Kiedyś to była kultowa miejscowość, do której można było jedynie dopłynąć łodzią, teraz prowadzą tam co najmniej dwie drogi (w tym jedna syfiasta, zakurzone i totalnie pozbawiona uroku, za to prowadząca prosto z Nong Khiaw).

Nowa droga z Nong Khiaw do Muang Ngoi (skrin z filmu).

Mnie ona była potrzebna do szczęścia wyłącznie jako przystanek w dalszej drodze, bowiem wymyśliłem sobie uroczą pętlę, która z Muang Ngoi odbijała na wschód, przebijała się przez wzgórza, by w końcu wrócić do Nong Khiaw drogą 1C, tak jak wczoraj (ale nie po ciemku). A, potrzebowałem też porozmawiać z właścicielami łodzi, bowiem na jutro obmyśliłem jeszcze ciekawszą pętlę – otóż jadę do Muang Ngoi, pakuję Potwora na łódź, która wiezie mnie w górę rzeki, aż do tamy, co to ją niedawno zbudowali Chińczycy, tam wysiadamy i krętymi drogami wracamy do Nong Khiaw. Mój przewoźnik co prawda nigdy nie wiózł tak dużego motocykla, więc być może skończymy wszyscy na dnie Nam Ou, powoli konsumowani przez ryby, które następnie zjedzą przyszłoroczni turyści.

Muang Ngoi jak miasto-zombie. Wcześniej żyło przede wszystkim z turystów, teraz jest zupełnie wymarłe. Kilkanaście minut zajęło mi znalezienie miejsca, gdzie mogłem zjeść jakiś prosty obiad.

Nadrzeczne życie w Muang Ngoi,

No, ale po drodze do Muang Ngoi źle skręciłem i potem, zamiast zawracać, przez godzinę eksplorowałem różne dzikie single tracki, jeździłem Potworem po rzekach, oraz przeprawiałem się przez rozmaite strumienie – w tym jeden, który nas prawie pokonał, woda miała z 70 cm, była rwąca i niewiele brakowało, żeby potwór w niej został. Ale daliśmy radę. Co prawda potem miałem w butach kilka litrów wody. Jeśli ktoś uważa, że XRka to nie jest motor rzeczny, nie wie o czym mówi!

Z Muang Ngoi na wschód, przez góry, masa pięknych widoków, ale stopień wylesienia regionu jest przerażający. Wszędzie spalone kikuty drzew, wypalonych pod bardziej dochodowe uprawy.

Na wschód od Muang Ngoi.

Na wschód od Muang Ngoi.

Z dobyrch wiadomości – naprawa wygiętej dźwigni do zmiany biegów zajęła w lokalnym warsztacie jakieś 30 sekund. I kosztowała zero LAK. Wczoraj wieczorem nieco obawiałem się, że może uszkodziłem coś więcej, ale nie, to jest bardzo częsta przypadłość i te dźwignie celowo robione są z miękkiego albo kruchego metalu, żeby przy upadku nie uszkodzić czegoś poważniejszego.

Potwór w całej okazałości.

Leave a Reply