2021-01-31.

Niewiele się dzieje, jak to w Laosie. Motor znowu w warsztacie, bo mechanik naprawił jedną rzecz, ale spieprzył coś innego, LOL. W sumie przestałem się tym przejmować, taka natura starego motocykla, ale powoli dojrzewam do rozstania z XRką i zakupu czegoś nowiutkiego. Teraz muszę przejść w tryb mamkłymampazury, bo mechanik wije się jak dżdżownica i nie bardzo chce doprowadzić Potwora do stanu używalności. Ale! Jako admin największej grupy FB zrzeszającej ownerów Hond XR w tej części świata mam doskonałe narzędzia do psucia mechanikom opinii.

Dzisiaj w nocy pierwszy deszcz od miesięcy. W znakomitym momencie, bo w rejonie dramatycznie sucho i sezon na wypalanie pól. Bangkok w zeszłym tygodniu przykryty gigantyczną chmurą smogu, tutaj nieco lepiej, ale bezwietrznymi wieczorami też osiada tu toksyczna chmura, tym gorsza, że lokalsi z upodobaniem palą śmiecie (nie dyskryminując – od suchych liści przez plastikowe butelki po starą oponę).

Dry season.

Jutro zaczynam czwarty miesiąc w LPB, a za nieco ponad tydzień będę świętował okrągły rok w Laosie. Niesamowita sprawa, zaraz po dzieciństwie w Nigerii, to mój najdłuższy epizod w nieco bardziej egzotycznych lokalizacjach. Może nawet już nie epizod, ale etap. Bardzo jestem ciekaw jak to się dalej potoczy.

O szczepieniach w Laosie nic oficjalnie nie wiadomo. Nieoficjalnie natomiast wiadomo, że jeśli zna się odpowiednią osobę, można się zaszczepić za 60 USD/dawka. Czyli 120 USD za pełne szczepienie. Co prawda początkowo będą to chińskie albo rosyjskie szczepionki, które nie są tak skuteczne jak te od Pfizera, czy Moderny. Raczej więc poczekam gdzieś do kwietnia i zobaczę jak z dostawami COVAXowymi.

Odnowiłem też znajomość z laotańską przyjaciółką i mam teraz z kim chodzić na wieczorne spacery. W sumie dobra odmiana.

Leave a Reply