Lockdown trwa, trzy dni temu został przedłużony do 20.V. Natomiast sytuacja wydaje się być pod kontrolą, nowych kejsów coraz mniej, a jeśli są to głównie w północnej prowincji Bokeo, która graniczy z Chinami, Myanmą i Tajlandią.
Jedyny bezpośredni efekt lockdownu dla mnie to lekcje Lao przez Zooma, co – jak można się domyślać – zupełnie mi nie przeszkadza, a wręcz odwrotnie. Poza tym coraz bardziej wkręcam się w projekt, gdzie praca zdalna z Laosu na nikim nie robi najmniejszego wrażenia – oby tak dalej! Plan na następny projekt to pracodawca w CH, zarobki tamtejsze i 100% pracy zdalnej – 60% z CH, reszta z Laosu albo jednej z ukrytych tajskich wysp. Mam nadzieję, że w IT praca w biurze wkrótce będzie należała do tej samej kategorii skamielin co Windows 95 i MySpace.
Dziś przed wieczornym deszczem zrobiłem kilka zdjęć farmie.
Na początek mamy bambusową bramę.
Potem bambusowy płot wokół domu.
Nieco niżej jest staw i chatka dla stałych pracowników.
A tak wygląda dom z perspektywy chatki.
Do stawu prowadzi kanał, który łączy się z jednym z lokalnym strumieni, chwilowo zarośnięty i niedrożny.
A to chata z innej perspektywy.
W ramach wiosennych nowalijek mamy liczi.










