Jak widać, moje mocne postanowienie, żeby pisać coś przynajamniej raz w tygodniu dało dorodne i soczyste owoce. Ale w sumie nie było o czym pisać, lockdown trwa, choć powoli się kończy, nie bardzo jest się gdzie ruszyć (dopiero niedawno otworzyła się moja ulubiona siłownia oraz baseny w Pullmanie), więc skupiłem się na pracy.
Tymczasem nie ma żadnych wątpliwości, że pora deszczowa przyszła i nigdzie się nie wybiera przez kolejne kilka miesięcy. Mnisi zaczęli swoje trzymiesięczne odosobnienie i praktycznie ich nie widać. Prognozy z Windy pokazują szaloną liczbę milimetrów opadu, a – na radarach pogodowych – nad Luang Prabang coraz częściej widać plamy w kolorze ciemnej purpury (góra skali). Wszystko wskazuje na to, że monsun nam w tym roku obrodził i będzie starał się nadrobić zaległości z zeszłego roku.
To oznacza oczywiście powodzie, osuwiska, zerwane drogi i masę błota wszędzie.
I nawet mam maszynę na całe to błoto. Poniżej trzecie wcielenie Czerwonego Potwora. Tym razem prawie nowy, z niskim przebiegiem i o kilka generacji nowocześniejszy do mojej starej, dobrej XRki. Nawet nie ma już karburatora, ale elektroniczny wtrysk paliwa (EFI) i masę innej elektroniki. Przez specjalny port można podłączyć do niego narzędzia diagnostyczne, a także, po niewielkim upgradzie, interfejs do elektronicznej manipulacji rzeczonym wtryskiem i innymi aspektami, o których się jeszcze uczę. Coś więc zupełnie nowego, ale nie ukrywam, że trochę będę tęsknił za surową mocą i prostą konstrukcją XRki. Natomiast dostępność części i niezawodność nowych CRFek jest absolutnie nie do pobicia, a ja – mimo że nie boję się okazjonalnie podłubać przy motocyklu – zdecydowanie wolę jeździć niż dłubać.
Oczywiście, jak w przypadku XRki zaczął się już mały szał zakupowy – reflektory, nowe stickery, trochę ubrań, patent do obniżenia motocykla (bo ten jest bardzo wysoki i przy trudniejszej jeździe w terenie miałbym problemy z nogami). W planach stelaż i kufry, nowy wydech oraz wspomniany już wcześniej elektroniczne coś do zabawy z EFI. Nikt nie mówił, że motocykle to tanie hobby, LOL.



