Author Archives: miro

High in the sky.

Pamiętam, że jesienią 2014, podczas pierwszej wizyty w Bangkoku, po miesiącu włóczęgi po Bangladeszu, totalnie zafascynowały mnie tutejsze wieżowce, których większość spełnia funkcję mieszkalną. Nawet nie chodziło o architekturę, czy kwestie techniczne, w końcu dom, wysoki czy niski, to kolejny dom, ale bardziej o psychologię życia w takim budynku.

Continue reading →

Ostatnie dni w Khanom.

Prawię dwa tygodnie bez słowa – czuję, że zaniedbuję swój dziennik.

Inna rzecz, że w Khanom (w Khanomie?) ostatnio dzieje się tak mało (i.e. jeszcze mniej niż zwykle), że rozważam wybranie się na plażę w burkini – może zostanę aresztowany jako separatystyczny islamski crossdresser. Co prawda tutaj na plaży zazwyczaj nikogo nie ma, co może pokrzyżować ten pomysłowy plan.

Continue reading →

Inwazja cyklistów.

Moja senna wieś przeżywa inwazję cyklistów. Jutro zaczyna się tutejszy długi weekend (obchody Asalha Puja, o których napiszę później, o ile nie rozleniwię się do reszty) i gmina Khanom organizuje festyn, którego częścią jest charytatywny wyścig rowerowy – NokAir Ride for Life. To zdaje się o tym wyścigu wspominał mój mechanik – a ja naiwnie spodziewałem się lokalnej Ośki Warszawa.

Continue reading →