Category Archives: Tajlandia – Okiem gekona

Luźne obserwacje z życia w TH ad 2018-2019.

WAW.

” […] chmura nagle rozjarza się światłem białym, bladym i formuje – w orła. Ciało więc – białym, korona, dziób i pazury żółtym światłem błyszczą.
Drony – rozumiem.
– Drony – mówię temu z kumetą. – Drony zapaliły reflektory i uformowały orła.
On:
– A, no tak. Drony.
Już tam i inni się rozgadują:
– Drony, drony nasze, polskie.
– Dronięta nasze! – płacze emocjonalna staruszka. – Dronięta!
Ktoś tam krzyczy, wymachując krwią i kością:
– Rzeczpospolitaaa! Rzeczpospolitaaa!
A drony te wyorlone machają skrzydłami, leci, orzeł, leci, tą-dą-dą-dą – gra muzyka wojskowa, czołgi jadą Alejami, msza święta huczy ponad Błoniami, skąd bez mała półtora wieku temu Piłsudski dziadek z Legijony szedł bić zaborcę. Nad Błoniami, gdzie się Polska odrodziła po ponadwiekowej niewoli. Nie do końca wiadomo, po cholerę.” [“Siwy Dym”, Z. Szczerek]

Continue reading

village life goes on.

Gekony mają chyba teraz okres godowy, bo rozszalały się na dobre (albo to towarzystwo dużego brata gekona tak je ośmiela). Ganiają się po ścianach jak wariaty, skrzeczą, spadają na podłogę z charakterystycznych plaskiem… Ba, wczoraj jeden spadł mi do prosto do umywalki – najwyraźniej wystraszył się światła, które znienacka zapaliłem w łazience.

Continue reading

przygody na skucie.

Jeśli jest coś, dla mnie stanowi pewną esencję bycia expatą z wyboru, to są to nocne eksploracje azjatyckich miast na skucie. W Kathmandu to się tak średnio udawało, bo o 2100 miasto praktycznie zasypia, natomiast w Bangkoku, który jest metropolią 24 godzinną, trudno o lepszy sposób na spędzenie kilku późnowieczornych godzin.

Continue reading

z powrotem w Indochinach.

I tak oto, trzeci rok z rzędu, późną wiosną zawitałem w Tajlandii. Tym razem nieco w innym charakterze, bo jako człowiek pracy. Mój aktualny projekt prowadzony jest przez osoby, które rozumieją możliwości, jakie daje dzisiejsza technologia, i które nie mają nic przeciwko mojemu nomadyzmowi. Chwała i masa dobrej karmy im za to!

Continue reading