Category Archives: 2019

2020-01-09.

W niedzielę wróciłem do BKK po eskapadzie na południe i na kilka dni odstawiłem motor, żeby cokolwiek zregenerować głowę. Sam powrót bardzo fajny, wyjechałem znad Mae Khlong nieco przed siódmą i półtorej godziny później byłem już w domu. Udało mi się uniknąć korków, ciężarówek, upału i innych stresujących czynników. Rama IV o tej porze w niedzielę niemal opustoszała, aż czegoś mi brakowało.

Continue reading

2020-01-04 – Z Huay Yang nad rzekę Mae Khlong.

Przełączyłem się w tryb podróżny: od 0600 na nogach, nieco po 0700 gotów do drogi. Nie od dziś wiadomo, że ptak, co to z rana się aktywizuje, ma największe szanse na liszkę, względnie innego insekta. Co prawda moje ambitne plany zostały wstępnie nieco przyhamowane, gdy okazało się, że pani hotelowa wciąż śpi i nie ma kto wziąć ode mnie pieniędzy. Miły phiichay z miotłą wyciągnął ją z łóżka, więc miałem jedynie 15 minut opóźnienia.

Continue reading

2020-01-03 – Do parku narodowego Namtok Huay Yang.

Wczoraj dzień dobroci dla motocykla – pojechaliśmy naciągnąć i nasmarować łańcuch, a następnie do myjni (choć kolejność powinna być odwrotna). Z kolei przedwczoraj zasłużony dzień restowy. Tajlandia akurat gromadnie leczyła kaca, nie działo się absolutnie nic, więc był to dobry moment by dać głowie i mięśniom odpocząć trochę.

Continue reading

2019-12-31 – Z Huay Yang do Prachuap Khiri Khan.

Dzisiaj miał być rest, ale zupełnie przypadkiem nic z tego nie wyszło. Miałem leniwie i niezobowiązująco pojechać do Prachuap Khiri Khan, poszukać otwartego warsztatu i myjni. Ponieważ google maps nie odróżnia dróg gruntowych od pozostałych, okazało się, że trasa, którą wybrałem jest całkiem terenowa.

Continue reading

2019-12-29 – z Huay Yang w stronę Chumphon.

Od rana znowu deszcze – głównie przelotne, ale popołudniem trafił się typowo monsunowy deluge, który przeczekałem na bazarze, sprytnie ukryty pod markizą nieczynnego stoiska z rybami. Do tego aura typowo niżowa, niskie ciśnienie, wychodziłem więc z domu raczej mało energetyczny, spodziewając się szybkiego powrotu na kanapę i leniwej konsumpcji seriali.

Continue reading

2019-12-27 – Bangkok-Samut Songkhram.

Kilka dni totalnego chilloutu nieco odbudowało moją motywację, co nie zmienia faktu, że przez pewien czas miałem totalną awersję do wszelkich pomysłów wyjazdowych. Zrobiłem nawet małą ankietę na forum moto i zasadniczo tak jest – ludzie po długich (miesięcznych na przykład) wyprawach zamykali motocykl w garażu nawet na rok.

Continue reading

2019-12-21

Czerwony potwór i ufok mirosław.

Po dziesięciu dniach w drodze wróciłem do domu – w jednym kawałku, ale z chwilową awersją do podróży (choć nie do motocykli – gdyby nie to, że to mało praktyczne, Honda stałaby w sypialni, obok łóżka). Przejechałem prawie 2500 km, z czego sporą część po bardzo górzystych i dosyć wymagających psychicznie (jak na mój level) drogach. Przede mną super leniwy weekend: nie zamierzam robić nic, być może uda mi się nie wyjść z domu nawet na chwilę.

Continue reading

2019-12-12 – z Bangkoku do Phitsanulok.

Miałem plan, żeby wstać ok. 0700 i chwilę po 0800 ruszyć w drogę, ale nieco się stresowałem i obudziłem się przed 0500, w sumie całkiem wyspany (choć moja twarz wskazywała na coś innego). Ruszyłem więc nieco po 0600.

Udało mi się uniknąć większości korków w Bangkoku, chociaż to miasto ma to do siebie, że nigdy nie śpi, więc nawet o tak barbarzyńskiej porze na drogach była masa samochodów.

Continue reading

2019-12-12.

Miro z nowym PJ.

Wczoraj od rana siedziałem w DLT (Department of Land Transport), gdzie po niecałych 4h udało mi się odnowić tajskie prawo jazdy. Ergo jestem street legal, ubezpieczony i generalnie czuję się z tym o wiele lepiej. Za brak prawa jazdy w TH grozi, OIP, niski raczej mandat w wysokości 500 THB, ale mając do czynienia z lokalną policją, lepiej nie dawać im okazji do czepiania się.

Continue reading

2019-12-10.

Czerwony potwór + Wasz niestrudzony.

W królestwie kolejny tydzień chłodów. Wieczory w Bangkoku mega komfortowe, można nawet chodzić w lekkiej kurtce. Na skuterze marznie się bez długiego rękawa i czegoś na szyję. Wszystko wskazuje na to, że taka pogoda utrzyma się do końca roku.

Co mi zresztą bardzo odpowiada, bo dzisiaj rano odebrałem czerwonego potwora ❤, na którym w czwartek rano ruszę na północ. Tajowie z kolei kiepsko znoszą takie temperatury i na północy były nawet przypadki śmierci z wychłodzenia. Sam do samolotu z PL wsiadłem w lekkiej puchówce, więc jest szansa, że jakoś przetrwam chłodne zimowe wieczory w tropikach.

Continue reading

2019-12-07.

Wczoraj, po raz pierwszy w tej iteracji azjatyckiej, spotkałem gekona. Wylazł spod garnka do gotowania ryżu późnym wieczorem, gdy w domu panował już uroczy półmrok. W Khanom, obserwacje gekonów polujących na owady wieczorami, to była jedna z moich ulubionych rozrywek. W Bangkoku, szczególnie w większych budynkach, gekonów jest mniej albo w ogóle ich nie ma.

Continue reading

2019-12-05.

Udało mi się delikatnie opanować temat obróbki filmów, poniżej pierwsze nagranie – przejazd Sukhumvit Soi 71, chwila na samej Sukhumwit, krótka wizyta w przykanałowym slumie i przejazd przez okoliczny bazar / food court. Można oglądać w full HD (klik na trybik -> opcje z czerwoną ikonką), co polecam. Poza tym film raczej nudny, bo głównie na ulicach, ale daje pewien obraz nieturystycznego Bangkoku.

Continue reading