Za mną absolutnie szalony tydzień. Musiałem wyskoczyć do UK na kilka dni na pracowe warsztaty. Jakiś czas temu pewnie cieszyłbym się z takiej wyprawy, ale teraz mam narastającą niechęć do latania (nie tylko z powodu carbon footprint), więc 13h w samolocie na LHR to było pewne wyzwanie.
Category Archives: Bangkok – Khlong Tan
2020-01-19.
Pojechałem wczoraj na Czatuczaka kupić trochę prezentów. To jest targ weekendowy, więc szczególnie teraz, w sezonie turystycznym, pełen rozszalałych homo sapiens.
2020-01-17
Mam fazę zdecydowanie stacjonarną i niewiele się dzieje. Było mi nieco przykro po oddaniu potwora, szczególnie, że teraz jak ciul jeżdżę na małym, cipowatym skuterku, ale przeszło.
2020-01-09.
W niedzielę wróciłem do BKK po eskapadzie na południe i na kilka dni odstawiłem motor, żeby cokolwiek zregenerować głowę. Sam powrót bardzo fajny, wyjechałem znad Mae Khlong nieco przed siódmą i półtorej godziny później byłem już w domu. Udało mi się uniknąć korków, ciężarówek, upału i innych stresujących czynników. Rama IV o tej porze w niedzielę niemal opustoszała, aż czegoś mi brakowało.
2019-12-26.
Zapadłem w grudniowy marazm. Nie wiem, czy to kwestia końca roku, podświadomie wdrukowanych wzorców leniuchowania w święta, czy zmęczenia po wyprawie na północ, ale nic mi się nie chce.
2019-12-21
2019-12-12.
2019-12-10.
Co mi zresztą bardzo odpowiada, bo dzisiaj rano odebrałem czerwonego potwora ❤, na którym w czwartek rano ruszę na północ. Tajowie z kolei kiepsko znoszą takie temperatury i na północy były nawet przypadki śmierci z wychłodzenia. Sam do samolotu z PL wsiadłem w lekkiej puchówce, więc jest szansa, że jakoś przetrwam chłodne zimowe wieczory w tropikach.
2019-12-07.
Wczoraj, po raz pierwszy w tej iteracji azjatyckiej, spotkałem gekona. Wylazł spod garnka do gotowania ryżu późnym wieczorem, gdy w domu panował już uroczy półmrok. W Khanom, obserwacje gekonów polujących na owady wieczorami, to była jedna z moich ulubionych rozrywek. W Bangkoku, szczególnie w większych budynkach, gekonów jest mniej albo w ogóle ich nie ma.
2019-12-05.
Udało mi się delikatnie opanować temat obróbki filmów, poniżej pierwsze nagranie – przejazd Sukhumvit Soi 71, chwila na samej Sukhumwit, krótka wizyta w przykanałowym slumie i przejazd przez okoliczny bazar / food court. Można oglądać w full HD (klik na trybik -> opcje z czerwoną ikonką), co polecam. Poza tym film raczej nudny, bo głównie na ulicach, ale daje pewien obraz nieturystycznego Bangkoku.
2019-12-04
Bangkok w grudniu może wywołać pewien dysonans poznawczy (zawsze może zresztą, ale teraz wyjątkowo). Przebiwszy się przez rozszalałe miasto na skuterze, podsmażywszy się nieco w 30-kilku stopniach, trafiamy do japońskiej knajpy, gdzie wita nas “Dreaming of a White Christmas”. Oczywiście zapętlone z kilkoma innymi świątecznymi hitami. Post-wszystko.
2019-12-02
Super ciekawy weekend za mną. Sobotni Meetup kuchenny okazał się być całkiem fajny – co ciekawe, organizator pochodzi z prowincji Nan, gdzie wybieram się na motocyklową wycieczkę za niecałe dwa tygodnie. Mieszkał tam prawie 30 lat, więc zna masę miejsc, może nawet zatrzymam się u jego rodziny (co może być fajne i ciekawe albo wręcz przeciwnie).
2019-11-30.
Pisałem już wielokrotnie, że w Bangkoku jest spora diaspora japońska, na którą składają się zarówno emeryci, którzy mogą żyć tutaj o wiele taniej niż w Japonii, jak i biznesmeni oraz working professionals, czyli sararimen oraz ich rodziny.
2019-11-28.
Dokładnie tydzień temu dotarłem na miejsce. Pierwsze kilka dni totalnie nie do życia, jetlag w tym roku wyjątkowo intensywny. Udało mi się pozałatwiać masę spraw, ale to było funkcjonowanie w zombie-mode. Dopiero w poniedziałek koło południa doszedłem do siebie.



