It’s official. Wczoraj zacząłem drugi rok w Laosie. Wcześniej pisałem już małe podsumowanie zeszłego roku, więc nie będę się powtarzał, powiem tylko, że decyzja, żeby się tutaj przenieść była jedną z najlepszych decyzji okołopodróżnych, jakie zdarzyło mi się podjąć.
Category Archives: misc
2020.
Rok się skończył, czas na małe podsumowanie…
Przede wszystkim – biorąc poprawkę na całe pandemiczne zamieszanie i nieco w związku z tym przesuwając skalę szeroko pojętego zadowolenia z życia, oczekiwań i tak dalej – najlepszy rok ever. Ale po kolei.
rok w Azji / kapitan Miro (być może).
Trudno w to uwierzyć, ale kilka dni temu minął mi rok w Azji. Dzięki zarazie praktycznie bez przerw, jeśli nie liczyć krótkiej wycieczki do UK na warsztaty pracowe pod koniec stycznia. I wszystko wskazuje na to, że zostanę tu co najmniej kolejne pół roku, najpewniej dłużej.
Film – wioska nad Mekongiem.
Pierwszy film od miesięcy.
Jako że po ostatnich dwóch dniach jazdy w terenie byłem nieco obolały, zrobiłem dzisiaj dzień restowy, uporządkowałem nieco YK (mamy teraz nowy dział z najnowszymi postami ze wszystkich kategorii) i zmontowałem pierwszy od dawna film.
Pierwsze kroki w Luang Prabang.
Będzie z tego nowa kategoria i wiele miesięcy relacji (z całą pewnością codziennych), ale tak w ramach wzmianki niezobowiązująco wspomnę, że przenoszę do Luang Prabang, starej i niezwykle wyrafinowanej stolicy Laosu.
Dziesięciolecie!
Otóż tak, wychodzi na to, że gdzieś teraz mija nam niezwykle ważna rocznica. Gdzieś teraz, bo nie pamiętam dokładnie, kiedy powstał blog, część notatek przepisałem z wersji papierowych jakiś czas po ich spisaniu, ale generalnie idea dokumentowania moich skromnych podróży przyszła mi do głowy gdzieś we wrześniu 2010, gdy to wybrałem się na trzymiesięczną wędrówkę po Himalajach Nepalu.
Bardzo dziękuję za te 10 lat i chciałbym wszystkim wiernym czytelniczkom i czytelnikom zadedykować poniższy utwór.
jak bawół w kałuży.
Zupełnie niepostrzeżenie zacząłem piąty miesiąc w Laosie. I to w drodze, podczas pierwszej lokalnej eskapady na motorze.
Trzeci miesiąc w LA, nowa galeria.
Niedawno zacząłem 3 miesiąc w Laosie i zasadniczo całkiem mi tu dobrze. O swoich lokalnych doświadczeniach od czasu do czasu piszę tutaj.
Zmieniłem też sposób prezentacji galerii na mozaikę. Myślę, że jest to bardziej estetyczne i praktyczniejsze od klasycznych thumbnaili.
Poza tym miałem impuls i zrobiłem galerię z nadmorskich eskapad w Tajlandii w 2018 roku. Nie ma tego dużo, bo nie chciało mi się wtedy robić zdjęć (niewiele się zmieniło TBH).
Aha, i YK działa już na SSLu. Przez ostatnie lata byliśmy małym dinozaurem, jeśli chodzi o security, ale czas uwstecznienia mamy za sobą.
PO Box 2917.
Bardzo jestem z siebie dumny (zupełnie bez uzasadnienia, prawdę mówiąc), bowiem udało mi się otworzyć mój własny, dedykowany, laotański PO Box.
XR i pierwszy miesiąc w Laosie.
Tłumaczenia i Laos.
Dodałem nową sekcję do YK – media. Będą tam filmy (właściwie część już jest, ale muszę jeszcze popracować nad formatowaniem, bo się rozjeżdża – tak to jest, jak się używa gotowego rozwiązania, zamiast samemu usiąść i zakodować), dźwięki i tłumaczenia (tekstów buddyjskich). Tabela z tłumaczeniami już jest, część tekstów już gotowa, inna po redakcji i czeka na lektora. Jako że za jakiś czas planuję formalne studia buddyjskie, takie małe wprawki to dobra rozgrzewka.
10 lat w podróży.
No prawie, ale zasadniczo tak.
We wrześniu 2010 po raz pierwszy pojechałem na dłuższą wyprawę do Azji – od razu na 3 miesięczny trekking w Himalaje Nepalu. I od tamtej pory, niemalże rok w rok (pomijając 2015, gdy wiosną szalałem na skiturach w Tatrach, a jesienią mieszkałem kilka miesięcy w Szwajcarii) jestem przez kilka miesięcy w podróży po Azji.
Krungthep Maha Nakhon.
Po bardzo udanej podróży przez Moskwę dotarłem do Bangkoku. Moje obawy związane z problemami na granicy – Tajlandia stopniowo zaostrza przepisy wizowe, i osoby, które, tak jak ja, spędzają tu po kilka miesięcy w roku na wizach turystycznych, bywają przesłuchiwane a nawet zawracane na lotniskach – okazały się całkiem niepotrzebne.
bób hummus włoszczyzna.
Znowu jakieś patriotyczne wzbudzenie w moim mieście. Naród z hardymi twarzami i powstańczymi opaskami niesie flagi (i flaszki) na Degola by coś tam celebrować krzykliwie.
Osobiście mam inny pomysł: zlikwidować Polskę. Anulować flagę, godło sprzedać Macedonii, wszystko zaorać i zacząć od nowa. Najlepiej beze mnie.
Bazylea.
I znowu jestem w Szwajcarii, tym razem w Bazylei. Co prawda większość czasu spędzam zamknięty w korporacyjnych kazamatach, więc nie bardzo mam kiedy oglądać miasto.
pięć smaków 2019.
triumfalny powrót podróżniczej grafomanii.
Powiedzmy to wprost: moje plany na transformację YK w dziennik niezwykle personalny, głęboki, emocjonalnie ekshibicjonistyczny, autopsychoanalityczny, a może nawet dekonstruktywistyczny na płaszczyźnie osobowościowej, nie powiodły się. I całe szczęście.
so long and thanks for all the fish.
Od 1 czerwca zamykam YK dla szerokiej publiczności.
Mam ochotę zacząć pisać bardziej osobisty dziennik, a to, co zgromadziłem tu do tej pory będzie się z nowym contentem przeplatać. Zamiast więc zaczynać coś od nowa, będę kontynuował tutaj, ale dla bardzo wąskiego grona.
BKK -> Khanom.
Wróciłem do tajskiego domu, gdzie zastałem absolutną nadpodaż psów.
Więcej w szalenie popularnej, czytanej wiernie przez miliony ludzi na całym świecie, serii Okiem Gekona.


