Category Archives: misc
Axis mundi.
Usłyszałem wczoraj ciekawą opowieść o ludzie Achilpa.
Otóż jest to rdzennie australijski lub nomadyczny, który ma zwyczaj wznoszenia w centrum swoich siedlisk słupa – kauwa-auwa. Słup ten określa axis mundi, środek świata. Im dalej od słupa, tym mniej znany świat. Kiedy Achilpa przenoszą się z miejsca na miejsca, zabierają słup ze sobą i stawiają go w środku nowego siedliska.
Gdy zapytać ich, czy są ludem wędrownym, zdecydowanie zaprzeczą. Oni zawsze są u siebie, w centrum świata.
Jazzmandu.
Koniec świata. Kathmandu ma swój festiwal jazzowy:
→ Jazzmandu.
Zdjęcia z Nepalu (wrzesień 2013) – trek z Beni do Dhorpatanu.
→ 2013-09 – Nepal, Beni-Dhorpatan.
De facto, nieudana próba. Kolejna majaczy się już na horyzoncie.
(większe) Zdjęcia z Nepalu (wrzesień 2010) – Dolina Arun.
→ 2010-09 – Nepal, Dolina Arun.
Niestety przez następne kilka dni walczyłem z giardią i aż do Tumlingtaru nie miałem motywacji do robienia zdjęć, ergo właściwa część doliny pozostała nieudokumentowana. Dzisiaj mam sobie za złe tę słabość.
(większe) Zdjęcia z Nepalu (listopad 2011) – wejście na Ama Dablam.
(większe) Zdjęcia z Nepalu (wrzesień/październik 2010) – trek do Makalu Base Camp.
Nowy lightbox zobowiązuje, więc na próbę jedna z pierwszych galerii na blogu w zupełnie nowej odsłonie. Trek z Tumlingtaru do Makalu Base Camp, jesienią 2010. Duże zdjęcia i aż za ładne kolory.
→ 2010-09/10 – Nepal, Trek do Makalu Base Camp.
Te zdjęcia czekały na post-processing ponad cztery lata. ;-)
Nowy lightbox.
Od dawna męczył mnie niezbyt wygodny moduł do przeglądania zdjęć. W ramach noworocznych porządków zrobiłem niewielki upgrade bloga i teraz zdjęcia można oglądać w dedykowanym lightboxie, gdzie przyciski zawsze są w tym samym miejscu, a zdjęcia są skalowane zgodnie z rozdzielczością monitora (plus kilka innych, drobnych udogodnień).
To oznacza też, że aby w pełni wykorzystać możliwości nowego komponentu, muszę ręcznie przeszkalować jakieś 2000 zdjęć. No worries. Z całą pewnością uporam się z tym przed rokiem 2050!
Zdjęcia z Bangladeszu (październik 2014) – Barisal.
→ 2014-10-20 – Bangladesz, Barisal.
Aha, coś się kończy, coś się zaczyna. Tak mówią.
Święta w Chocho.
Święta w Dolinie Chochołowskiej. Wyrwanie się z pogrążonej w dusznym, konsumerycznym szale Warszawy i tłumów kipiących bożonarodzeniową frustracją było jedną z trzech najlepszych decyzji, jakie podjąłem w tym roku. Czas zadumy dotknął mnie raz tylko, pod postacią pijanych górali wracających z pasterki w kapliczce na Polanie Chochołowskiej – darli się akurat pod moim schroniskowym oknem. Ale jestem pełen wyrozumienia – wszak w ten szczególny dzień ciężko zadumać się na trzeźwo.
Pogoda nie sprzyjała fotografii, dopiero na dzień przed wyjazdem udało mi się zrobić kilka, dosyć przeciętnych, zdjęć.
Jak powstaje perła.
Having loved enough and lost enough, I am no longer searching, just opening, no longer trying to make sense of pain, but being a soft and sturdy home in which real things can land. These are the irritations that rub to a pearl. — Mark Nepo
Na blogu tricycle.com ładnie napisany artykuł o istocie pierwszej z Szlachetnych Prawd – Prawdzie Dukkha (co możemy rozumieć jako entropię, przemijanie, nietrwałość i wynikający z nich dyskomfort):
Entropii uległ także mój duży komputer, więc na pozostałe zdjęcia z Bangladeszu przyjdzie poczekać przynajmniej do weekendu.
Pouczająca opowieść na koniec dnia.
Za Nine Lives Williama Dalrymple’a.
One day Lal Shahbaz was wandering in the desert with his friend Sheikh Baha ud-Din Zakriya. It was winter, and evening time, so they began to build a fire to keep warm. They found some wood, but then they realised they had no fire. So Baha ud-Din suggested that Lal Shahbaz turn himself into a falcon and get fire from hell. Off he flew, but an hour later he came back empty handed. ‘There is no fire in hell’, he reported. ‘Everyone, who goes there brings their own fire, and their own pain, from this world’.
Zdjęcia z Bangladeszu (wrzesień/październik 2014) – Chittagong.
Zdjęcia są z dwóch wizyt w Chittagong – jednej w drodze do Chittagong Hill Tracts, drugiej w drodze powrotnej z tych wzgórz.
Terapia Buddą.
W Magazynie Świątecznym dobrze napisany artykuł o podstawowych założeniach buddyzmu. I kilku innych kwestiach, między innymi starciu doktryna/filozofia kontra religia. Warto przeczytać.
Relacja – Dhaka, dzień ostatni. Bangladesz, podsumowanie.
Ostatnia relacja z Bangladeszu. Kilka słów o ostatnim dniu tamże plus małe podsumowanie. Gdyby komuś nie chciało się czytać całej serii relacji i chciał szerszego podsumowania albo odpowiedzi na konkretne pytania (a dostawałem takie w mailach), proszę pytać w komentarzach, odpowiem możliwie wyczerpująco i ku pożytkowi przyszłych pokoleń podróżników.
Zatonął statek pasażerski w Bangladeszu.
→ Statek zatonal w Bangladeszu, setki zaginionych.
Właśnie przeczytałem też, że nieco ponad rok temu tenże Tipu 7 został staranowany przez inny statek podobnej klasy (pasażerski statek rzeczny, tzw. launch) :-):
Zdjęcia z Bangladeszu (wrzesień 2014) – Mymensingh.
Zdjęcia z Bangladeszu (wrzesień 2014) – Dhaka.
BKK-HEL-WAW.
Powrót do domu przez Finlandię. Helsinki jak Mordor. Zimne, mroczne, mgliste, pochmurne i wilgotnawe. Ostatni raz byłem tu ze trzy lata temu, jeszcze jako korporacyjny pies. Czuję już jak jesienna deprecha pręży macki, lepiej było zostać w tropikach do wiosny.
Ayutthaya.
Wczoraj wycieczka do Ayutthaya. Urocza podróż pociągiem przez Bangkok, przedmieścia i interior. Na miejscu wypożyczyłem rower i pojeździłem po stupach. Nieco jak Bagan, tylko bardziej pod masowy turyzm.











