Im bardziej na wschòd, tym wyraźniejsze wpływy buddyjskie. Na wzgórzu pod Bandarban urocza stupa w birmańskim stylu, obok klasztor. Na ulicach można natknąć się na mnichów w pomarańczowych szatach. Widoki znajome i miłe dla oka.
Category Archives: misc
W drodze do Bandarban.
Rangamati za mną, podobnie jak zalew Kaptai. Teraz w autobusie do Bandarban, stolicy Chittagong Hill Tracts. Bardzo urocza podróż, kręte drogi pośród zielonych wzgórz, prom, małe wioski tutejszych ludów. W jednej z nich niemal przejechaliśmy starego człowieka z kijem. Autobus pełen ludzi, mam miejsce typu box, na pudle obok kierowcy. Przy każdej zmianie biegów dostaję po żebrach tą wajchą.
Niespodziewana wizyta u Chakma.
Na statku do Shuvalong poznalem kolejnego Chakmę. Bardzo są gościnni i mili. Zostalem zaproszony na obiad i kilkugodzinny chillout w chacie na wzgórzu nad zalewem Kaptai. Idylla i całkowity spokój, na koniec wręcz niepokojący marazm. Objadłem się suszonej ryby i wygrzałem na dzikim słońcu. Na słońcu o mocy dwóch słońc, słońcu na sterydach, może to nawet jest supernowa, ale jeszcze o tym nie wiemy.
Na zdjęciu Wasz niestrudzony podróżnik podczas poważnej eksploracji etnograficznej – paleniu tradycyjnej, charakterystycznej dla ludu Chakma, bambusowej fajki wodnej. I nie, wcale nie było w niej gandzi, tylko tytoń rosnący na pobliskich wzgórzach.
Rangamati.
Po molochu, szalonej podróży, moloszku (Chittagong), czas na Uspokojenie. Dwa, a może trzy, dni nad zalewem Kaptai, w Rangamati. Na pierwszy rzut oka nieco przypomina jezioro Inle w Birmie. Zero kurzu, spalin i hałasu, jak w innym kraju. De facto kulturowo to jest inny kraj, ale o tym więcej w relacji.
Na zdjęciu jedna z licznych, porośniętych wodną lilią, zatoczek zalewu Kaptai pod koniec dnia. Domy na palach, podobnie jak nad jeziorem Inle, tylko tam chyba kryte były trzciną, nie blachą. Ale to może być element mojej idealizacji Inle.
Ship breaking yards.
Nieudana wizyta w stoczniach (antystoczniach) rozbierających statki na elementy pierwsze. Właściciele boją się negatywnej publicity i nie pozwalają fotografować (a temat jest taki wdzięczny!). Ale emocji nie brakowało – przedmieścia Chittagong, tłumy lokalnych robotników portowch, brud, smar, rdza, kawałki statków i klimat srodze industrialny. W tym wszystkim rozemocjonowany Miro w fazie ‘zawód reporter’. I’ll be back.
Na zdjęciu typowy krajobraz bangladeskiej stoczni rozbiórkowej wraz z grupą ciekawskich ship breakerów.
Chittagong.
Jedna ryksza, dwa CNG, dwa autobusy i 17h w drodze – ok. 0400 dotarłem do Chittagong. Dzisiaj odwiedziny w lokalnym biurze władz dystryktu, gdzie dostałem permit na trekking w Chittagong Hill Tracts. Sytuacja w CHT poprawia się. Nie trzeba już uzbrojonej eskorty jak kilka lat temu…
W drodze do Chittagong.
Pierwszy tydzień za mną. Środkowa cześć kraju, częściowo przynajmniej, poznana. Od rana w podróży z Mymensingh do Chittagong i przy okazji w największym korku na ziemi. Jutro zaczyna się Durga Puja, za parę dni Eid i cały 160 milionowy naród ruszył z wizytami. Wygląda na to, że 170 km, które mnie dzieli od Chittagong będę jechał całą noc. Pół królestwa za prysznic.
Jutro wylot do Bangladeszu.
Ferwor!
Bangladesz – za 10 dni!
Mogę oficjalnie zacząć odliczanie do wyjazdu do Bangladeszu. Nie ukrywam, że jestem pełen radosnej antycypacji – to kraj, który planowałem odwiedzić już w zeszłym roku; nie udało się. Jako że okazja jest podniosła, na początek hymn Bangladeszu – z tekstem samego Rabindranatha Tagore – Aamar Shonar Bangla, czyli Mój Złoty Bangladesz:
Nowy sprzęt.
Zdjęcia ze Sri Lanki (marzec 2014) – Galle.
Dodałem kilka zdjęć z Galle na południowym wybrzeżu Sri Lanki. Fotograficznie to jest słabe – na samym początku wyjazdu rozbiłem swój ulubiony obiektyw (50mm 1.4) i został mi tylko szeroki kąt. Do tego pogoda była średnia, plus samo miasto niespecjalnie mnie porwało, jako typowo turystyczny skansen.
Zdjęcia z Iranu (kwiecień 2012) – Dolina Alamut i zamki Asasynów.
Kolejna zaległa galeria sprzed lat: Iran, dolina Alamut i zamki Asasynów. Głównie mrocznawe górskie widoczki.
Albumy.
Wprowadziłem niewielką zmianę, która powinna ułatwić przeglądanie galerii – albo przynajmniej linkowanie do galerii z danego kraju w danym roku. Teraz, w górnym menu, jest następująca struktura: galerie -> rok -> kraj -> lista galerii. Po kliknięciu na dany kraj, pojawia się album z galeriami z wybranego kraju, z danego roku. E.g.:
→ Sri Lanka 2014
→ Iran 2012
→ Myanmar 2012
→ Nepal 2010
etc.
Zdjęcia z Nepalu (wrzesień 2013) cz. I – świątynia Pashupatinath.
Galeria zdjęć z jesieni 2013 – świątynia Shivy w Kathmandu, Pashupatinath. W tym mała sesja modowa hinduskich świętych, sadhu.
Uaktualnione zdjęcia z Nepalu (wrzesień 2010) – Boudha i Swayambhu.
Uaktualniłem jedną z galerii z pierwszego wyjazdu do Nepalu – dzielnica Boudha ze stupą Bodnath oraz świątynia Swayambhu w Kathmandu. Nieco więcej zdjęć, większe rozmiary oraz “wywołanie” z formatu RAW (do tej pory były obskurne jpegi prosto z aparatu).
Relacje z wyjazdu do Iranu (marzec 2012) – Kharanaq i Meybod, Yazd-Khoor-Yazd.
Przepisałem relacje z dwóch kolejnych dni wyjazdu do Iranu wiosną 2012:
Kharanaq i Meybod: http://yakkharka.net/?p=1385
Yazd-Khoor-Yazd: http://yakkharka.net/?p=1392
Transkrypcja idzie mi koszmarnie ciężko. Pozostałe kilkanaście dni postaram się przepisać do grudnia 2020.
Zdjęcia z Syrii (marzec 2011) – Aleppo.
“Wywołałem” zaległe zdjęcia z wyjazdu do Syrii wiosną 2011. Wiele miejsc z tych zdjęć (i z pozostałych zdjęć z Syrii) już nie istnieje, albo jest w ruinie.





