Jak pisałem wcześniej, kilka pierwszych dni nowego roku postanowiłem spędzić w Malezji. Co prawda nie celebruję specjalnie (zasadniczo nie celebruję w ogóle, nie obchodzę nawet własnych urodzin), ale siedziałem w Khanom od miesiąca i powoli zaczynałem czuć lekką opresyjność wsi spokojnej i wesołej.
Khanom – Hat Yai.
Leave a reply
