Tag Archives: Tajlandia

beachcombing (z elementami beach bummingu).

Kilka tygodni bez słowa, ale wsiąkłem w nadmorskie życie i przestawiłem się w tryb lokalsa. A w trybie lokalsa nie mam ochoty pisać, jako że ma miejsce pewna internalizacja i to, co do niedawna postrzagałem jako pewne novum, egzotykę, staje się naturalną codziennością, której jestem częścią. Jest to strasznie fajne uczucie, bo głowologicznie dokonuje się zmiana kontekstu (m.in. dlatego zawsze starałem się podróżować w danych kraju przez minimum miesiąc – taka tranzycja wymaga czasu).

Continue reading

powrót do Khanom.

Gdyby nie trudy podróży (samolot, lotnisko, samolot, taksówka, lotnisko, samolot, minibus, skuter), byłoby całkiem OK. Do tego tym razem, podczas najdłuższego lotu, miałem za plecami bachora! Ale to był dobry bachor, bo po początkowym wzbudzeniu poszedł spać i nie odezwał się więcej. Może mądrzy rodzice nakarmili go diazepamem.

Continue reading

świątynia na wzógrzu.

Deszcze ostatnio ciągle, więc trudno planować poważniejsze eskapady. W poprzednią niedzielę monsunowy opad przetrzymał mnie 2h w prowincjonalnej świątyni. Po tych dwóch godzinach straciłem cierpliwość i wróciłem do domu w deszczu. Był to zły pomysł: mimo ślimaczego tempa, dojechałem w stanie lekkiej hipotermii i tylko cudem nie złapałem zapalenia jakiegoś poważniejszego organu. Jednak motyckle i skrajna wilgoć nie idą w parze.

Continue reading