Tag Archives: Tajlandia

มะพร้าว.

มะพร้าว, czyli ma phraao, czyli kokos.

Dzisiaj, przy okazji zakupów u mojej ulubionej pani od owoców, trafiłem na stertę kokosów. Nie kupowałem ich wcześniej, bo rzadko pojawiają się na tym stoisku, a dalej, na bazar za rzekę, jeżdżę tylko po rybę – siłą rzeczy z rzadka, bo jadam w przeważającej większości rośliny.

Continue reading

fru.

I tak, po raz kolejny w tym roku, wyrwałem się z faszystowskiego grajdoła na literkę “P”. Tym razem na ponad dwa miesiące. Nie ukrywam, że wyjazd z tego kraju, szczególnie teraz, gdy z polactwa wyłażą najgorsze możliwe cechy tego żenującego narodu, to jak zdjęcie ciężkiego plecaka po całym dniu zapieprzania po Himalajach. Względnie jak zrzucenie starej skóry, jeśli akurat dopadnie nas atawizm jaszczurczy.

Moje wesołe przygody (a, de facto, programowy brak przygód) na tajskiej wsi, śledzić można będzie w kolejnych odcinkach serii Okiem gekona.

nowa droga.

Boom budowlany nie omija i mojej tajskiej wioski. Do końca tego roku ma powstać nowa droga, łącząca Khanom z Sichon.

Nie ukrywam, że z jednej strony mnie to cieszy, bo będzie to niezwykle urocza trasa, biegnąca wzgórzami nad samym morzem. Z drugiej strony trochę obawiam się postępującej turystyzacji tego rejonu. Ale chyba na razie nie mam większych powodów do obaw. Do tego mam na uwadze kilka alternatywnych, praktycznie nie znanych miejsc.

Continue reading

village life goes on.

Gekony mają chyba teraz okres godowy, bo rozszalały się na dobre (albo to towarzystwo dużego brata gekona tak je ośmiela). Ganiają się po ścianach jak wariaty, skrzeczą, spadają na podłogę z charakterystycznych plaskiem… Ba, wczoraj jeden spadł mi do prosto do umywalki – najwyraźniej wystraszył się światła, które znienacka zapaliłem w łazience.

Continue reading