Jako że Tajlandia bakłażanem stoi – na każdym większym bazarze można z łatwością kupić co najmniej trzy, a często i pięc, odmian tego warzywa, postanowiłem zrealizować mały projekt wizualnej dokumentacji tajskich bakłażanów: bakłażan project. Nie mylić z manhattan project, bo to coś zupełnie innego.
Najzabawniejszy w tym wszystkim jest fakt, że bakłażan po tajsku to มะเขือ (ma-kheuua), co wymawiane jest mniej więcej jak “makła”, z akcentem na ostatnią sylabę. Od makła do bakła(żan) droga naprawdę krótka. Być może ocieramy się tutaj o jakieś starożytne wpływy języka proto-indo-europejskiego (PIE). Tym samym konsumpcja bakłażana może być prekestem do relatywnie wyrafinowanych rozważań lingwistycznych.
Zrobiłem różnym odmianom bakłażana zdjęcia w ich naturalnym habitacie (czyli na bazarze) z czasem dodam też (być może) zdjęcia w warunkach bardziej sterylnych, czyli na talerzu. Poniżej galeria.
Najmniejszy z całej rodziny jest bakłażan groszkowy, który jest też dosyć gorzki. Poczatkowo nawet myślałem, że to jakaś odmiana pieprzu, bo nieco przypomina świeży zielony pieprz i często sprzedawana jest w małych torebkach, tak jak rzeczony pieprz. Najpopularniejsze są odmiany biało-zielone (kulista i podłużna) i fioletowe – można je jeść na surowo (co robię praktycznie codziennie) albo w curry, zupie etc. Zielona, podłużna odmiana jest łagodna i nieco słodka, więc dobrze nadaje się do mniej pikantych curry.
Zabrakło odmiany chińskiej – fioletowej, kudłatego bakłażana pomarańczowego i kulitego żółtego. Uzupełnię jeśli uda mi się na nie trafić.
[edit] Ciąg dalszy tutaj.






Pingback: Z powrotem w Indochinach. | Yak Kharka
Pingback: w poszukiwaniu głębi (ostrości). | Yak Kharka