Dzisiaj zrobiłem nieśmiałe podejście do projektu, do którego zbieram się od dawna, ale nie mogę do końca zebrać. Mianowicie do nagrywania dźwięków w różnych intrygujących miejscach, czyli tzw. field recordings.
Docelowo chciałbym zrobić takich nagrań kilkanaście, połączyć z odrobiną materiału zdjęciowego i krótkimi opisami, tworząc w ten sposób pewien profil danego miejsca. Podczas poprzednich wizyt w KTM nawet zrobiłem jedno nagranie podczas puja w klasztorze, drugie na ulicy, ale brakuje mi cały czas przewodniej koncepcji.
No, ale zanim ta się wyklaruje (o ile to faktycznie nastąpi), mała próbka sounscape’u z okolic stupy Boudhanath:
Jako że mam gigantyczną słabość do ambientów, nagrywanie takich fragmentów totalnie mnie wciąga – słuchawki na uszy, rejestrator do ręki i nagle można znaleźć się w zupełnie innym świecie. Po części wynika to z tego, że mniej patrzę, a więcej słucham, ergo zaczyna działać wyobraźnia i nawet zwykle sceny nabierają pewnej tajemniczości.
Słuchanie takich dźwięków też relaksuje.
Dzisiaj co prawda sobota, więc lokalne święto i nie ma mnichów odprawiających rozmaite ceremonie, ale jutro powinno być więcej impulsów akustycznych.
