tokaje.

Lokalna przyroda znowu w natarciu. Kilka dni temu, w środku nocy, odwiedziła mnie para dużych gekonów – tokajów. Od kilku dni słyszałem je w okolicy, z każdą nocą coraz bliżej. W końcu nabrały śmiałości i zaczęły wchodzić do środka.

Nieco mnie nawet wystraszyły – większa sztuka (ma ze 35 cm) siedziała na drzwiach do łazienki. I Kiedy w środku nocy, po ciemku, otwierałem je, coś szorstkiego otarło mi się o dłoń. To był poniższy delikwent:

Towarzyszyła mu, jak sądze, samica, mniejsza i generalnie zgrabniejsza. Przychodziły kilka nocy z rzędu, podczas których domowa populacja owadów (i, niestety, małych, domowych, gekonów) radykalnie się zmniejszyła.

Aha, w temacie rozmaitych gekonów przeczytać można mój tekst z zeszłego roku.

Leave a Reply